Nr 9/2019
pomerania_wrzesien_2019


Od Redaktora

1 września 2019 r. minęła 80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Bez wątpienia był to najokrutniejszy konflikt w dziejach ludzkości. Licząc zmarłych w wyniku chorób i głodu związanych z konfliktem zbrojnym, pochłonął istnienie ok. 80 milionów ludzi. Wśród licznych ofiar byli również Polacy. Przez 6 lat wojny według szacunków Instytutu Pamięci Narodowej zginęło od 5,6 do 5,8 mln polskich obywateli. To jednak tylko suche statystyki, które nie odzwierciedlają dramatu i cierpienia ludzi, także tych, którzy przeżyli wojnę lat 1939–1945. Czy można było uniknąć tego konfliktu? Biorąc pod uwagę ówczesną sytuację geopolityczną w Europie, rosnącą z roku na rok siłę i potęgę III Rzeszy, która pod rządami Adolfa Hitlera wysuwała coraz śmielsze roszczenia względem sąsiadów, a w szczególności II Rzeczpospolitej, przy ogromnej sile faszystowskiej propagandy, wmawianiu ludziom, że za ich nędzę odpowiadają demokracja i kolejne nieudolne rządy, przy sprawnym podporządkowywaniu sobie prawa, pogardy dla mniejszości narodowych połączonej z chęcią rewanżu za poniżenie, jakim były dla narodu niemieckiego ustalenia traktatu pokojowego kończącego I wojnę światową, a także biorąc pod uwagę bierną postawę naszych brytyjskich i francuskich koalicjantów na wydarzenia poprzedzające agresję III Rzeszy na Polskę – odpowiedz brzmi „nie”.

Innym aspektem – o czym we wrześniowej „Pomeranii” w artykule pt. „Wrzesień 1939 okiem historyka” (s. 10) pisze prof. Stanisław Salmonowicz – jest pytanie, czy Polska była odpowiednio przygotowana do wojny. Jak pisze autor: „klęska wrześniowa, szybki bieg wydarzeń, rozmiary tej klęski – wszystko to zaskoczyło ówcześnie większość Polaków”.

 

Nr 7-8/2019
pomerania_lipiec-sierpien_2019


Od Redaktora

Redakcja „Pomeranii” we współpracy z Biurem Zarządu Głównego Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego w czerwcu zorganizowała w Łebie kolejne dwudniowe warsztaty dziennikarskie pn. „Pòtkania dlô piszącëch pò kaszëbskù”. Ich uczestnicy przekonali się, że położone nad brzegiem Bałtyku miasto to nie tylko miejscowość wypoczynkowa z pięknymi plażami i sezonowymi atrakcjami, ale również miejsce o bogatej historii, w której jest wiele kaszubskich śladów. Choć liczba łebian z roku na rok maleje, podobnie jak liczba żyjących w Łebie rodowitych Kaszubów, to warto pamiętać, że w XI wieku to właśnie Kaszubi byli pierwszymi mieszkańcami tej niewielkiej wówczas przystani rybackiej i portowej. O trwaniu w Łebie społeczności kaszubskiej przypominał VII Światowy Zjazd Kaszubów, który odbył się tam 9 lipca 2005 roku, co zbiegło się z jubileuszem 650-lecia miasta. Na co dzień o ważne dla Kaszubów wartości i rodzimą kulturę dba tamtejszy oddział Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. 

W lipcowo-sierpniowej „Pomeranii” publikujemy m.in. zapis rozmowy z przedstawicielkami łebskiego oddziału ZKP (na stronie 25) oraz członkinią lęborskiego partu, którego reprezentanci również byli obecni na naszych warsztatach.

 

Nr 6/2019
pomerania_maj_2019


Od Redaktora

„Smaki i aromaty Pomorza” to tytuł nowego cyklu, którego premierową odsłonę publikujemy w czerwcowej „Pomeranii”. Rafał Nowakowski, pomysłodawca cyklu, w swoim pierwszym artykule chce „namawiać wszystkich, którzy lubią jeść na zewnątrz w okresie letnim, do tego, by starali się korzystać z ofert autentycznych, ofert związanych z regionem organicznie”. Pomóc w tym mają oryginalne przepisy kulinarne prezentowane przez autora.  

Zwyczaje i obrzędy towarzyszące narodzinom dziecka to, z kolei, temat omawiany w tym numerze naszego pisma przez Rajmunda Głembina, dotąd znanego Państwu z artykułów o Sopocie. Autor przybliża okołoporodowe obyczaje panujące na Kaszubach w XIX i pierwszej połowie XX wieku. Jego zdaniem ich część nadal jest kultywowana na Pomorzu.

Także o trwałości dawnych zwyczajów, ale związanych z ludowym pszczelarstwem, pisze dla Państwa na stronach 54–55 kolejny nasz nowy współpracownik Mateusz Klebba.

Polecamy też rozmowę opasji kolekcjonerskiej, którą z gdynianinemJerzym Zającem dla „Pomeranii” przeprowadził Andrzej Busler. Z artykułu dowiemy się m.in., dlaczego dawne tabakiery nie miały zatyczek oraz skąd taki, a nie inny ich kształt.

 

Nr 5/2019
pomerania_maj_2019


Od Redaktora

Powrót w 1918 roku Rzeczypospolitej na mapę świata oznaczał również powrót Polski nad Bałtyk. Choć ostateczne granice ukształtowały się dopiero niespełna dwa lata później, po konferencji w Wersalu, i nie zaspokajały w pełni oczekiwań polskiej strony, to największą wartością był mimo wszystko nadany nam – bez żadnego znaczącego portu – skrawek morskiej granicy. Dostęp do Bałtyku, nawet w tak niewielkim zakresie, był oknem na świat, otwierał nowe możliwości i spełniał marzenie wielu pokoleń Polaków. Jak wspominał niemal 90 lat temu gen. Gustaw Orlicz-Dreszer: Podczas stupięćdziesięcioletniej niewoli marzenia nawet o posiadaniu brzegu morskiego i własnej na niem siły zbrojnej, zabezpieczającej władanie, stały w rażącej sprzeczności z rzeczywistością nieszczęsną i beznadziejną.
Jednym z etapów odbudowy struktur państwa było powstanie floty wojennej i handlowej. Nie zapominano również o kształceniu kadry oficerskiej, stąd m.in. zakup żaglowca szkolnego Lwów, a w kolejnych latach Daru Pomorza.
Dzisiaj przyszłych oficerów szkoli m.in. żaglowiec Dar Młodzieży, o którym piszemy w majowej „Pomeranii”. Najsłynniejsza obecnie polska fregata pod koniec marca wróciła z rejsu dookoła świata, zorganizowanego w stulecie odzyskania niepodległości przez Polskę, sławiąc tym samym polską banderę i po raz kolejny spełniając marzenia minionych pokoleń naszych rodaków.

 
 
Joomla Templates - by Joomlage.com