Remus na sośnie

10 października obchodzony był Światowy Dzień Drzewa. W tym roku motywem przewodnim jest czytanie drzewom. Więc poczytajmy... – tak zachęca leśniczy w Nadleśnictwie Kościerzyna, Zdobysław Czarnowski. I czyta drzewu, i z wysokości drzewa... Żëcé i przigòdë Remùsa Aleksandra Majkowskiego.

 

„Pomerania”: Jaki to gatunek drzewa, z którego gałęzi przedstawia pan kaszubską epopeję?

Zdobysław Czarnowski: Jest to nasza pospolita sosna. Nie z tych wysokich i gonnych, a niska, gałęzista, rosnąca na granicy pola i lasu.

 

Filmik z pańskim czytaniem Remusa w ciągu 2 dni uzyskał 2025 internetowych wyświetleń. Odczuwa pan ciężar popularności? W pracy, wśród znajomych...

Nieee, sława nie dotarła na moje pustkowie. W życiu bym nie pomyślał, że siedzenie na chójce tak się spodoba.

 

Dlaczego Remus? Dlaczego po kaszubsku?

Dlaczego Remus? Pewnie dlatego, że „prześladuje” mnie on od wczesnej młodości. Edukację rozpoczynałem w SP im. Aleksandra Majkowskiego w Nowej Karczmie. Popiersie doktora, strony tytułowe powieści Żëcé i przigòdë Remùsa w gablotach, grafiki pisarzy kaszubskich autorstwa Wawrzyńca Sampa były ze mną jeszcze wcześniej. Ojciec był dyrektorem tej szkoły, więc siłą rzeczy często tam przebywałem. Tam też spotkałem się jako bówka z Janem Piepką, ale wtedy wiedziałem tylko, że to pan, który jest pisarzem.

A dlaczego w oryginale? A dlaczego nie!? Prowadząc profil mojego nadleśnictwa na facebooku, staram się w miarę możliwości przemycać treści związane z naszym regionem. Czy to w postaci językowej, czy historycznej. Ostatnio wspomniałem o Franciszku Peplińskim, który w 1905 roku zamieszkał w wozie cyrkowym, bo pruskie władze zabroniły mu zbudowania domu (podobnie postąpił szerzej znany Michał Drzymała).

Czytaj więcej: Remus czytany na sośnie

Pomorscy dziennikarze wobec regionalnej wspólnoty i różnorodności

Pomorze to przestrzeń definiowana przez Polaków, Niemców i Kaszubów w różny sposób. Kulturowo niegdyś o wiele bardziej spójna, dziś podzielona nie tylko granicą między państwo polskie i niemieckie, ale i świadomością mieszkańców różnych jego części. Bo pomorska różnorodność to nie tylko przynależność do dwóch organizmów państwowych, to także różnice w obrębie samego regionu oraz w dziedzictwie i kulturze jego mieszkańców.

Chociaż od blisko 25 lat w poznanie i zrozumienie pomorskich sąsiadów z obu stron granicy angażują się szkoły, instytucje państwowe i placówki naukowe, wciąż jednak, mimo wieloletniej polsko-niemieckiej współpracy, Polacy i Niemcy z Pomorza znają się w znikomym stopniu. Częstsze kontakty i informacje o sobie nawzajem pojawiają się jedynie w obszarze przygranicznym. Świadomość potencjału Pomorza jako całości staje się jednak coraz silniejsza. Aby go w pełni wykorzystać, nie wystarcza samo polsko-niemieckie zbliżenie – wymaga to poznania się Pomorzan i zrozumienia się w o wiele szerszym zakresie, przy zaangażowaniu wszystkich pomorskich subregionów. Krokiem ku urzeczywistnieniu tego celu jest organizowany przez Muzeum Pomorza z Greifswaldu (Pommersches Landesmuseum), we współpracy ze Stowarzyszeniem Historyczno-Kulturalnym „Terra Incognita“ z Chojny, polsko-niemiecki projekt: „Pommern medial. Deutsche und polnische Journalisten auf der Suche nach der gemeinsamen Verantwortung für ihre Region/Pomorze w mediach. Pomorscy dziennikarze w poszukiwaniu wspólnej odpowiedzialności za region.

Media, mimo że ich rola wydaje się kluczowa w poznaniu się Pomorzan, były dotychczas mało wykorzystywane w tym celu przez pomorskie społeczeństwo. Środki masowego przekazu mają ogromny wpływ na to, jak postrzegamy siebie nawzajem i jak dobrze rozumiemy swoje i innych problemy czy potrzeby. Bez ujrzenia szerszego, pomorskiego, transgranicznego kontekstu, oceny w mediach mogą być uproszczone, jednostronne lub nieprawdziwe. Dlatego tak ważne jest to, by przedstawiciele mediów z różnych części Pomorza mieli okazję zrozumienia innych obszarów i zamieszkujących je mieszkańców pod kątem problemów, z którymi spotykają się u siebie. Celem projektu jest zatem uwrażliwienie pomorskich mediów, a za ich pośrednictwem społeczeństwa Pomorza, na problemy i wyzwania, przed którymi stoją różne części regionu, a które dopiero w szerszym kontekście i takiejż perspektywie mogą nabrać nowego znaczenia lub zostać przewartościowane.

Projekt przewiduje zorganizowanie w dniach 14–18 września br. podróży studyjnej dla przedstawicieli mediów z Pomorza, zarówno z jego niemieckiej, jak i polskiej części. 15 uczestników reprezentować będzie 5 pomorskich subregionów: po niemieckiej stronie powiaty: Vorpommern-Rügen i Vorpommern-Greifswald, a po stronie polskiej: Pomorze Zachodnie, Pomorze Środkowe i Pomorze Gdańskie.

Każdy z subregionów reprezentować będą dziennikarze radiowi, prasowi i fotoreporterzy. Odwiedzą oni miejsca, które staną się punktem wyjścia do dyskusji o problemach pomorskich regionów: wspólnym dziedzictwie, historii, kulturze, turystyce, gospodarce, współpracy transgranicznej czy przyszłości. Miejsca te zlokalizowane będą we wszystkich częściach Pomorza, z których pochodzą uczestnicy – od Greifswaldu na zachodzie aż po Gdańsk na wschodzie.

Grupę uczestników z Pomorza uzupełni zaproszony specjalnie do projektu publicysta spoza regionu, podejmujący w swoich publikacjach m.in. tematykę wielokulturowości. Zadania tego podjęła się reporterka Studia Dokumentu i Reportażu Polskiego Radia – Katarzyna Błaszczyk, która pochodząc ze Śląska, biegle włada językiem niemieckim i polskim. W rezultacie podczas dyskusji dziennikarze będą mieli okazję spojrzenia na poruszane tematy nie tylko z bardzo różnych pomorskich perspektyw, ale i z zewnątrz.

Wynikiem podróży studyjnej, dyskusji i spotkań będzie kilkanaście artykułów prasowych i reportaży, w tym fotoreportaży, publikowanych w najważniejszych organach prasowych na Pomorzu (m.in. w „Dzienniku Bałtyckim, „Pomeranii, „Kurierze Szczecińskim, „Nordkurierze). Dodatkowo powstaną także polskie i niemieckie reportaże radiowe dotyczące tematyki poruszanej w trakcie projektu (m.in. Radio Szczecin, Hörfunk NDR).

Efektami projektu będzie zacieśnienie się współpracy przedstawicieli mediów z różnych części Pomorza, w tym mediów polskich i niemieckich – co może skutkować lepszym zrozumieniem innych pomorskich obszarów przez odbiorców tychże mediów, a tym samym odegrać znaczącą rolę w kształtowaniu wspólnej pomorskiej świadomości i odpowiedzialności.

Projekt sfinansowano ze środków Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej oraz Pełnomocniczki Rządu Federalnego Niemiec ds. Kultury i Mediów.”

Malarstwo kaszubsko-cepeliowe?

Namysł krytyczny nad sztukami plastycznymi ujmującymi w swych mediach Pomorze i Kaszuby jest dzisiaj bardzo skromny. Poza zdawkowymi notatkami o plenerach, wystawach czy galeriach sztuki trudno odnaleźć większe omówienia czy charakterystyki dotyczące malarstwa, grafiki czy rzeźby, które by były opublikowane w regionalnych czasopismach lub lokalnych wydaniach ogólnopolskich gazet. Pojawiają się oczywiście takiej treści artykuły w fachowej lub akademickiej literaturze, lecz można odnieść wrażenie, że to głosy wysoko wyspecjalizowane, niedocierające do szerszego grona odbiorców. Tym bardziej ważny wydaje mi się namysł nad kondycją współczesnego malarstwa czy grafiki, które istnieją dzięki twórcom mieszkającym na Pomorzu lub mieszkającym poza nim, lecz wykorzystującym pomorskie tematy. Do takich rozważań skłania wydana w 2013 roku przez Gminę Wejherowo i Bibliotekę Publiczną Gminy Wejherowo im. A. Labudy w Bolszewie książka Janiny Borchmann pt. Inspiracje malarskie literaturą kaszubską.

Czytaj więcej: Malarstwo kaszubsko-cepeliowe?

Chałupy welcome to

Zakorkowane drogi, wypełnione podróżnymi pociągi, brak miejsc w hotelach i pensjonatach oraz zaludnione po brzegi plaże, poprzedzielane kolorowymi parawanami. To obrazki z tegorocznego sezonu wakacyjnego na wybrzeżu, który z punktu widzenia turystyki można uznać za udany. Jak co roku jest jednak na co ponarzekać, oczywiście w nadziei, że za rok będzie lepiej.

Polskie wybrzeże bez wątpienia należy do najpiękniejszych w Europie. Różnorodność przyrody, bogate dziedzictwo kulturowe i historyczne czy możliwość uprawiania sportów wodnych na płytkich wodach Zatoki Puckiej sprawiają, że co roku przyjeżdżają tu tysiące turystów. Choć pogoda nie zawsze rozpieszcza, jednak nasze wybrzeże przyciąga jak magnes. W tym roku wypoczynek w tej części Bałtyku zastępował także wyjazdy w niepewne i niebezpieczne rejony południowej Europy czy północnej Afryki.
Kultura i obyczaje Polaków na urlopie to temat rzeka, tak więc nie będę tego tematu poruszał – poza jednym, może dwoma wątkami, ale to za chwilę. Inną istotną sprawą jest to, jak prezentują się miejscowości, które żyją z turystyki. Czy wystarczy usytuowanie w sąsiedztwie morza lub zatoki? Wielu lokalnych samorządowców chyba tak myśli, bo gdy turysta zaczyna szukać czegoś więcej niż wody i piasku, może po prostu się tego nie doszukać.

Czytaj więcej: Chałupy welcome to

Wspomnienie o Profesorze Jerzym Trederze

 

„(...) Profesor Jerzy Treder nie gustuje we wzniosłych słowach; pompatyczne, hiperboliczne wystąpienia są mu obce, ceni faktografię i beznamiętne relacje, właściwe stylowi naukowemu. Postawa taka mieści się zresztą w starożytnej gnomie: Jakie życie, taka mowa, a życie Jego wypełnione było nauką, zdobywaniem wiedzy, badaniami naukowymi, przekazywaniem wiedzy, zaangażowaniem w sprawy społeczne i oddaniem się Rodzinie”.

Tak pisał w 2007 r. prof. Edward Breza we wprowadzeniu do Księgi Pamiątkowej dedykowanej prof. J.Trederowi z okazji 65. roku życia i 40-lecia pracy naukowej.

Pozwalam sobie moje wspomnienie rozpocząć właśnie od tego cytatu, gdyż nie znajduję trafniejszego i jednocześnie bardziej syntetycznego ujęcia w słowa tego, co sam czuję, myśląc o prof. Jerzym Trederze, z którym od kilkunastu lat miałem zaszczyt współpracować, a który po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w Wejherowie 2 kwietnia 2015 r.

Z pewnością powstanie wiele publikacji poświęconych prof. Trederowi, w tym także tych o charakterze wspomnieniowym, które ukażą wielowymiarowo zarówno jego osobowość, jak i imponujące dokonania na polu naukowym. Moje wspomnienie, choć nawiąże do najistotniejszych moim zdaniem faktów z życia śp. Profesora, dotyczyć będzie przede wszystkim okresu ostatnich szesnastu lat, gdy osobiście poznałem prof. Tredera, a szczególnie ostatnich dwunastu, gdy znajomość ta przekształciła się w trwałą współpracę i w autentyczną przyjaźń.

 

Droga naukowa Profesora

Gdy poznałem prof. Jerzego Tredera w roku 1999, był on już uznanym autorytetem naukowym, zaangażowanym w problematykę kaszubską w kręgach daleko wykraczających poza środowisko językoznawców.

Urodził się 14 kwietnia 1942 roku w Białej Rzece, dzisiejszej części Rumi, w rodzinie wielodzietnej. Jego rodzice, Anastazja z domu Młyńska i Władysław, przybyli w te strony z okolic Sierakowic w roku 1933. W latach 1949–1956 uczęszczał do szkoły podstawowej w Redzie i Białej Rzece, a następnie przez pięć lat do Liceum Pedagogicznego w Wejherowie. W roku 1962 rozpoczął studia polonistyczne w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. Dyplom magistra filologii polskiej uzyskał w roku 1967 na podstawie pracy pt. Toponimia powiatu wejherowskiego, napisanej pod kierunkiem wówczas dra Huberta Górnowicza, którego uważał za swojego mistrza. W tym samym roku rozpoczął pracę jako asystent w Katedrze Języka Polskiego WSP w Gdańsku, a od 1970 r. – jako starszy asystent w Uniwersytecie Gdańskim. Pracę doktorską pt. Toponimia powiatu puckiego obronił 10 grudnia 1973 r. na Wydziale Humanistycznym UG. Jej promotorem był również H. Górnowicz, wówczas już doc. dr hab., twórca gdańskiej szkoły onomastycznej. W 1974 r. został adiunktem w Zakładzie Języka Polskiego UG. Rok później podjął badania nad nieznaną dotąd frazeologią kaszubską, ukazując ją na tle frazeologii polskiej i zachodniosłowiańskiej. W 1986 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego. Podstawą kolokwium habilitacyjnego była rozprawa Ze studiów nad frazeologią kaszubską, nagrodzona w następnym roku przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W roku 1992 został powołany na stanowisko profesora nadzwyczajnego UG. Dwa lata później, 24 stycznia 1994 r., odebrał z rąk prezydenta Lecha Wałęsy tytuł naukowy profesora. W roku 2002 został mianowany profesorem zwyczajnym UG. W 2013 r. przeszedł na emeryturę.

 

Jego badania i publikacje

Prof. Jerzy Treder posiada w swym dorobku niemal pięćset publikacji naukowych, w tym kilkanaście książek. Wchodzą w jego skład prace o trudnej do przecenienia wartości dla nauki oraz kultury kaszubskiej i polskiej. Gramatyka kaszubska, napisana przez niego razem z prof. E. Brezą, została nagrodzona jako podręcznik przez MEN w 1982 r. Odczytany i przygotowany do wydania z rękopisu utwór Tragedia o bogaczu i Łazarzu, z komentarzem językowym Profesora, został wręczony przez Rektora UG Janowi Pawłowi II w Sopocie w 1999 r. Opisany przez niego język kaszubskich translacji biblijnych ks. F. Gruczy, E. Gołąbka i o. A.R. Sikory OFM wyznaczył kierunek rozwoju kaszubszczyzny biblijnej. Niezwykle cenny Język kaszubski. Poradnik encyklopedyczny, którego był inicjatorem oraz autorem dwóch trzecich haseł, pozostaje ważnym źródłem podstawowej wiedzy o języku kaszubskim. Poradnik ten doczekał się dwóch wydań (2002, 2006). Znane są też jego prace leksykograficzne: redakcja Słownika polsko-kaszubskiego A. Labudy (1980) i dwutomowego Słownika polsko-kaszubskiego J. Trepczyka (1994). Był konsultantem naukowym Wielkiego Słownika polsko-kaszubskiego E. Gołąbka. Ostatnie dwie znaczące publikacje to Spòdlowô wiédzô ò kaszëbiznie z 2014 roku (jako wyd. II poszerzone) i przekład na kaszubski w książce Historia Kaszubów. Historiô Kaszëbów tekstu J. Borzyszkowskiego z 2015 r. Jego dokonania naukowe opiszą z pewnością w pełniejszym wymiarze specjaliści: językoznawcy, filolodzy, historycy. I choć on sam, krótko przed swoją śmiercią wyznał, że jego dorobek jest skromny, ale na pewno nie musi się go wstydzić, to przyjąć trzeba te słowa jako świadectwo skromności samego Profesora, a nie jako ocenę pozostawionej przez siebie spuścizny.

Działalność dydaktyczna i organizacyjna prof. Tredera jest równie bogata, jak badawcza i piśmiennicza. Znane było jego zaangażowanie w sprawy społeczne, zwłaszcza te związane z popularyzacją kaszubszczyzny, oraz działalność w ZHP. Wszystkie te obszary aktywności prof. Tredera dostrzegane były przez środowiska, na rzecz których działał, i honorowane licznymi wyróżnieniami, nagrodami, odznaczeniami, poczynając od „Czerwonej Róży” przyznanej mu przez środowisko studenckie jeszcze jako studentowi, poprzez Medal Stolema w roku 1983, aż po Honorowe Wyróżnienie za Zasługi dla Województwa Pomorskiego i Medal Miasta Wejherowa w marcu 2015 r.

 

Nasza współpraca i nasze spotkania

Moje pierwsze spotkanie z prof. J. Trederem miało miejsce podczas sympozjum mariologicznego w Wejherowie w 1999 r., zorganizowanego w związku z koronacją Obrazu Matki Bożej Wejherowskiej, której dokonał kilka dni później Ojciec Święty Jan Paweł II na sopockim hipodromie. I choć po tym jak Profesor wygłosił referat, wymieniliśmy ze sobą zaledwie kilka zdań, to już w tak krótkim czasie dał się poznać jako człowiek niezwykle skromny, a przy tym solidnie wykonujący swoje zadanie i ściśle, bez zbędnych słów realizujący podjęty temat.

Czas naszej naukowej współpracy nastąpił kilka lat później. W roku 2003, po pierwszej edycji kaszubskiej Verba Sacra w Poznaniu – projektu poznańskiego reżysera Przemysława Basińskiego – gdy zrodził się pomysł o jej realizacji także w Wejherowie, doszło do pierwszych dłuższych rozmów dotyczących najpierw samego projektu Verba Sacra – Biblia kaszubska, a potem tłumaczenia ksiąg biblijnych z języków oryginalnych na kaszubski. Tą tematyką Pan Profesor był od pierwszych chwil szczerze zainteresowany i głęboko w nią zaangażowany. Chociaż już wcześniej, bo w roku 2001, prof. Treder zetknął się przekładem Ewangelii według św. Marka z języka greckiego na kaszubski mojego autorstwa, i wydał o nim fachową opinię, to jednak rzeczywista współpraca zarówno poprzez bezpośrednie rozmowy, jak i przez częsty kontakt e-mailowy, rozpoczęła się od roku 2003, i trwała nieprzerwanie niemalże do ostatnich dni życia Profesora. Odtąd bowiem każdy przetłumaczony przeze mnie fragment biblijny przechodził przez jego ręce i był nieraz szeroko omawiany podczas naszych spotkań w mieszkaniu Państwa Trederów. Mieszkanie to stało się dla mnie szybko nie tylko nowym, oryginalnym środowiskiem naukowym, miejscem wyjątkowych, głębokich, interesujących debat, ale dzięki obojgu małżonków – prawdziwym domem przyjaciół.

Nasze spotkania nie były monologiem: Profesor nie tylko ciekawie mówił, ale też uważnie słuchał. Reprezentowaliśmy przecież dwie różne dziedziny nauki, które tylko częściowo się ze sobą pokrywały. Profesor filologii stykał się już wcześniej z problematyką religijną, zwłaszcza biblijną, w literaturze kaszubskiej, wygłaszając referaty na temat historii kaszubskich tłumaczeń Pisma Świętego, a także angażując się w ocenę przekładów: tłumaczenia czterech Ewangelii dokonanego przez ks. Franciszka Gruczę z łaciny na kaszubski i całego Nowego Testamentu przez Eugeniusza Gołąbka z języka polskiego na kaszubski. Profesor odsłaniał przede mną nieznane mi dotąd obszary szeroko rozumianej problematyki kaszubskiej, z akcentem położonym oczywiście na kwestie językowe, a ja ze swej strony starałem się naświetlać realia czasów biblijnych i zwracać uwagę na ważkie w treści terminy biblijne. Pamiętam, z jakim zainteresowaniem słuchał, gdy wyjaśniałem mu teorię dwóch źródeł dotyczącą genezy Ewangelii synoptycznych, czy gdy wskazywałem mu, jakie znaczenie dla ustalenia autentycznego tekstu biblijnego miały odkrycia w grotach w Qumran. Stawiał wówczas wiele szczegółowych pytań. Wszystko to podporządkowane było jednemu celowi: jak najwierniejszemu i wyrażonemu w jak najpiękniejszej formie przekładowi Pisma Świętego, który byłby zrozumiały dla jak największej rzeszy Kaszubów. Z głęboką uwagą chłonąłem rozległą wiedzę Profesora, z każdą chwilą przekonując się, że mam przed sobą nie tylko wybitnego znawcę swojej dyscypliny naukowej, ale też człowieka wielkiej pasji, który swoim nieprzeciętnym, osobistym zaangażowaniem potrafi zapalać drugiego do swoich idei. Niezapomniane pozostaną spotkania, gdy prof. Treder z zapałem przedstawiał mi historię sporów o współczesny kształt kaszubszczyzny albo gdy dzielił się swoimi najnowszymi wynikami badań nad twórczością Floriana Ceynowy. Nie ukrywał, że publikując swoje ustalenia, nie zawsze spotykał się ze zrozumieniem i obiektywną, sprawiedliwą oceną. Nie brakowało mu jednak odwagi, by w sprawach ważnych podejmować merytoryczną dyskusję.

W 2005 r. po raz pierwszy włączył się bezpośrednio w wejherowską edycję Verba Sacra, opracowując i wygłaszając komentarz filologiczny do tekstów prezentowanych wówczas najstarszych kaszubskich tekstów biblijnych, sięgających roku 1586. Swoje wystąpienie rozpoczął słowami: „Rok temu głęboko przeżyliśmy w wejherowskiej Kolegiacie spotkanie z Ewangelią Dzieciństwa – w tłumaczeniu (...) z greki na kaszubski język literacki, głosowo przybliżonym – w pięknej oprawie muzycznej – przez wielką artystkę Panią Danutę Stenkę w jej domowej, gowidlińskiej kaszubszczyźnie. Byliśmy wewnętrznie poruszeni przyjmowaniem nowiny o narodzeniu Pana w mowie wyssanej przez nas z mlekiem matki, w mowie naszych pradziadów”. Komentarz językoznawczy na Verba Sacra w Wejherowie Profesor wygłosił potem jeszcze dwukrotnie, a przez jego korektę językową przeszły teksty biblijne przygotowane do wszystkich dotychczasowych prezentacji w kolegiacie wejherowskiej, a było ich do 2015 roku dwanaście. Gdy tylko mógł, uczestniczył w tych rokrocznych wieczorach biblijnych, dzieląc się potem swoimi refleksjami i jakże cennymi sugestiami. Bardzo już schorowany brał udział również w ostatniej edycji, 9 lutego 2015 r., wsłuchując się w kaszubski przekład Księgi Rodzaju, a dokładniej w dramatyczne dzieje Józefa, syna patriarchy Jakuba. Cieszyłem się, że mogliśmy razem wsłuchiwać się w Słowo Boże po kaszubsku, któremu w ostatnich dwunastu latach poświęcał tak wiele uwagi. W ostatnim e-mailu, który od Profesora otrzymałem w połowie lutego, napisał w przejmujący sposób, czym były dla niego lata naszej współpracy: „Verba Sacra 2015 przeżyłem mocno. I cieszę się, że Opatrzność nas w tej pracy nad przekładem kaszubskim połączyła”.

Poza przygotowaniami tekstów na kolejne edycje Verba Sacra, pracowaliśmy bardzo intensywnie nad przekładem czterech Ewangelii, Księgi Psalmów i Księgi Rodzaju. Wydanie czterech Ewangelii (Ewanielie na kaszëbsczi tołmaczoné), a później ich prezentacja w kościele Św. Trójcy w Gdańsku 20 września 2010 r., przy udziale wielu znamienitych gości, były dla nas wyjątkowymi przeżyciami. Z dużą radością przyjął też Profesor wydanie pierwszej w historii synopsy czterech Ewangelii po kaszubsku (Zestawienié synopticzné 2014), którego korekcie językowej poświęcił wiele serca. Wprawdzie znaczną część czasu naszych spotkań zajmowały kwestie ściśle złączone z kolejnymi translacjami, ale coraz częściej zaczęliśmy poszerzać tematykę naszych rozmów. Coraz większe zaufanie, którym siebie nawzajem darzyliśmy, zmieniało naszą znajomość w przyjaźń, przekładającą się na jeszcze bardziej owocną współpracę. Któregoś razu Profesor powiedział mi, że praca nad tekstami biblijnymi wniosła zupełnie nową jakość w jego życie. Przy innej okazji wyznał: „Wiesz, chyba w całym swoim życiu nie przeczytałem tyle tekstu Pisma Świętego, co przez te ostatnie dwanaście lat”. A na zakończenie ostatniej prezentacji Verba Sacra, 9 lutego 2015 r., powiedział: „Szkoda, że rozpoczęliśmy współpracę tak późno. Mielibyśmy już przetłumaczonych o wiele więcej ksiąg biblijnych”.

Jestem jednak przekonany, że nie zmarnowaliśmy czasu, który dała nam Opatrzność. Praca z prof. Trederem była zaszczytem, ale była też wielkim wyzwaniem. Niełatwo było dorównać mu w tempie pracy. Wymagania, które stawiał sobie, stawiał również swoim współpracownikom. Oczekiwał dotrzymywania ustalonych terminów, sam zawsze wywiązując się z nich bez zarzutu. Kładł duży nacisk na słowność, punktualność, dokładność. Sam pracował ponad miarę, skąpiąc sobie czasu na wypoczynek. Starając się wywiązywać z podjętych zobowiązań, dość szybko wypracowaliśmy styl naszej współpracy, który choć był nieco wyczerpujący, pozwalał nam na harmonijne, zgodne i jakże satysfakcjonujące realizowanie podejmowanych inicjatyw.

 

Twoje dobre czyny idą za Tobą

Profesor Treder zwykle realizował kilka projektów naukowych równocześnie. Większość ich jednak była pracą na rzecz innych, a jego udział nie polegał tylko na korekcie językowej, ale na istotnym wkładzie merytorycznym. W wielu publikacjach jego wkład zaznacza tylko lakoniczna informacja: „konsultacja i korekta językowa prof. Jerzy Treder”. A przecież za tą krótką wzmianką kryją się czasem miesiące ciężkiej, bezinteresownej pracy, czas poświęcony tak naprawdę innym, bez zabiegania o własną bogatszą bibliografię. Z pewnością wielu ludzi, nie tylko ja, zawdzięcza mu wykonanie licznych prac korektorskich, bezcennych godzin konsultacji, porad, inicjowania nowych dzieł.

O poważnej chorobie Profesora dowiedziałem się w lutym 2013 r., gdy nie pojawił się na edycji Verba Sacra w wejherowskiej kolegiacie. Chorobę i związane z nią cierpienie przyjął i znosił z wielką godnością. Nigdy nie usłyszałem od niego słowa skargi, użalania się nad sobą czy postawy, w której byłby choć cień buntu. Kreślił natomiast plany na przyszłość, włączając i mnie w projekty, które zamierzał z zapałem realizować. Choć w ostatnich rozmowach dyskretnie, coraz częściej dawał sygnały, że czasu pozostało mu już niewiele, to jak długo mógł, pracował ze świadomością, że należy przynajmniej najważniejsze prace sfinalizować. Podczas ostatniego publicznego wystąpienia 23 marca 2015 r. w Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubskiej w Wejherowie, gdy został uhonorowany Medalem za zasługi dla Województwa Pomorskiego przez marszałka województwa Mieczysława Struka i Medalem Miasta Wejherowa przez władze miasta, powiedział, że udało mu się dokończyć prace, m.in. nad trzecim tomem Słownika E. Gołąbka, a także nad pełną, ostateczną korektą Księgi Rodzaju.

Wspomnienie o prof. Jerzym Trederze pragnę zakończyć przede wszystkim wyrażeniem wdzięczności Bogu za to, że pozwolił mi poznać tak prawego Człowieka, współpracować z tak wybitnym naukowcem i mieć w nim prawdziwego przyjaciela.

Kiedyś, po ukończeniu pracy nad jedną z Ewangelii napisał mi: „Mimo »zagonienia« i trochę zmęczenia – mogę chyba też mieć trochę satysfakcji, że uczestniczę w dobrej robocie”. Jurku, z pewnością można powiedzieć, że całe Twoje życiu było wierne „dobrej robocie”, a Twoje dobre czyny idą za Tobą (por. Ap 14,13) i dają świadectwo o Tobie nie tylko na ziemi.

 

o. Adam Ryszard Sikora OFM

 

 

Joomla Templates - by Joomlage.com