Rozmiar czcionki:

Ukazał się kwietniowy numer "Pomeranii"

 

2. Od redaktora

Józef Zôbłocczi, jeden z bohaterów powieści Aleksandra Majkowskiego Żëcé i przigòdë Remùsa, porównał wydobywanie spod ziemi „zamku kaszubskiej królewianki” do cierpliwej pracy koralowców. „Kòżdé jich pòkòlenié zbùdëje kawałuszk tegò drzewa i ùmiérô, a nawetk jich grobë są cząstkama jich bùdowë, rosnącë wiedno w górã kù niebù i słuńcu”.

Przywołuję te słowa w miesiącu, w którym wspominamy prof. Jerzego Sampa (po Jego odejściu nie zdążyliśmy się jeszcze otrząsnąć...), Wojciecha Kiedrowskiego (w 4. rocznicę śmierci) i Izabelli Trojanowskiej (to już 20 lat!), ponieważ bez ich pracy pałac „zaklãti królewiónczi” byłby znacznie głębiej.

3. Dzéń Jednotë Kaszëbów w Sëlëczënie. Òdj. Arkadiusz Wegner

4. 10 lat ustawy o języku regionalnym na Kaszubach. Łukasz Grzędzicki

Gdy na początku 2005 r. Sejm uchwalił ustawę o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, dwie rzeczy były pewne: jedna, że właśnie zakończono prace nad najdłużej procedowaną ustawą w historii parlamentaryzmu III RP, a druga, że praktyka realizacji jej zapisów będzie kluczowa i niekoniecznie łatwiejsza od procesu uchwalania.

Jak mówił na uroczystości podpisania tej ustawy ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski, miała ona być swego rodzaju konstytucją mniejszościową. A konstytucje, jak wiadomo, mają wielki walor ustrojodawczy, zapewniają stabilność praw, nie zmienia się ich często i wyrażają filozofię, którą kieruje się prawodawca. Z natury norm ustawowych wynika, że muszą być spisane na pewnym poziomie ogólności. Na Pomorzu akt ten miał wywołać poważne skutki. Za jedyny język regionalny w Polsce uznano język kaszubski używany tylko przez ludność zamieszkującą od pokoleń zwarty obszar Pomorza.

9. Gdański historyk literatury kaszubskiej i pisarz – artysta, popularyzator dziejów Gdańska. Józef Borzyszkowski

Początek roku 2015 zapisał już sporo nowych kart naszych dziejów, w tym tych, których przywołanie napawa smutkiem wywołanym odejściem z tego świata bliskich nam osób. W moim przypadku, poza odejściem 6 lutego kuzyna, Bronka Borzyszkowskiego z Gdyni (historyka z wykształcenia, a swego czasu aktywnego członka klubu Pomorania i ZKP), wspomnienia pośmiertnego oczekują jeszcze cztery bliskie mi osoby zmarłe w dwóch pierwszych miesiącach tego roku. Są to: ks. prof. Edward Hinz z Pelplina – muzyk, dyrygent i muzykolog, przyjaciel ks. Kazimierza Raepkego i współpracownik ks. Bernarda Sychty; prof. Czesław Biernat – wieloletni dyrektor Archiwum Państwowego w Gdańsku i historyk Gdańska, rodem z Sulęczyna; Teresa Lilla – nauczycielka, katechetka, gospodyni swego czasu parchowskiej plebanii, źródło cennych informacji i opiekunka miejscowego cmentarza; prof. Marek Latoszek – socjolog, autor pionierskich dzieł dotyczących Sierpnia 80’ i społeczności kaszubskiej, laureat nagrody Jana Heweliusza, i Jerzy Samp, którego znaliśmy – także rodzinnie – najdłużej i kiedyś najbliżej. Z bólem zauważam powiększającą się z roku na rok na łamach rocznika Instytutu Kaszubskiego „Acta Cassubiana” zawartość działu „Pro memoria”.

14. Izabella Trojanowska – w 20. rocznicę śmierci. Józef Borzyszkowski

Trudno dziś niejednemu z nas, przedstawicieli starszego pokolenia członków społeczności zrzeszonej, uwierzyć, że minęło już 20 lat od momentu, gdy Izabella odeszła na wieczną wachtę.

Izabella Trojanowska – redaktorka i prezes ZKP – zmarła 21 kwietnia 1995 roku; pochowana została w głównej alei Cmentarza Centralnego „Srebrzysko”. Spoczęła w grobie ojca Michała Aleksandra Trojanowskiego (1905–1948), pochodzącego z Kalisza, przed wojną pracownika Komisariatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Wolnym Mieście Gdańsku, a po wojnie współtwórcy i prezesa Związku Kupców w naszym stołecznym mieście. (Zob. jego biogram w Słowniku biograficznym Pomorza Nadwiślańskiego, t. IV).

Urodziła się 10 lipca 1929 roku w Gdyni jako jedyna córka właśnie Michała Aleksandra i Zofii Wiktorii z Podkulińskich. Tam też rozpoczęła naukę w szkole powszechnej, którą podczas wojny kontynuowała w Warszawie, gdzie rodzina szczęśliwie przetrwała okupację. Szkołę powszechną ukończyła w 1942 roku, a następnie uczęszczała na tajne komplety. W 1944 ukończyła drugą klasę gimnazjum. Po powstaniu warszawskim Trojanowscy znaleźli się w Nowym Sączu, skąd przez wyzwoloną stolicę w ramach rządowej grupy operacyjnej wrócili do Gdańska. Zamieszkali wówczas we Wrzeszczu przy ul. Grunwaldzkiej. Tu Izabella w 1948 roku w III Państwowym Gimnazjum i Liceum w Gdańsku-Wrzeszczu zdała maturę. W tym samym roku podjęła studia w Wyższej Szkole Handlu Morskiego (WSHM) w Sopocie, które przerwała po złożeniu egzaminów I roku z powodu choroby. W roku 1950 zaczęła je kontynuować w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Szczecinie. Od września tegoż roku zaczęła pracować jako korespondentka terenowa „Ekspresu Wieczornego” w Szczecinie i Gdańsku. Ze względu na niemożliwość pogodzenia pracy zarobkowej z nauką ponownie przerwała studia…

20. Przyjaciel z kartuskich stron. Andrzej Busler

18 kwietnia 2015 roku minie czwarta rocznica śmierci Wojciecha Kiedrowskiego – kaszubskiego wydawcy, wieloletniego redaktora naczelnego „Pomeranii” i kaszubskiego działacza.

Wojciech Kiedrowskito jeden z liderów ruchu kaszubsko-pomorskiego ostatniego półwiecza, był twórcą wielu idei, a także ich realizatorem, pozostawiając ogromną spuściznę wydawniczą. Część inicjatyw zapoczątkowanych przez Niego jest kontynuowana do dziś, m.in. Medal Stolema przyznawany od 1967 roku przez Klub Pomorania.

Dla wielu z nas był wiernym przyjacielem i doradcą na regionalnych ścieżkach, a Jego wieloletnia praca edytorska to swoisty wyznacznik jakości. Często radziłem się Go w sprawach związanych z moją społeczną działalnością regionalną oraz zawodową – w pierwszych latach kierowania Ośrodkiem Kultury Kaszubsko-Pomorskiej w Gdyni, a później pracując w redakcji „Pomeranii”. Na temat tych rozmów mógłbym przytoczyć niejedną anegdotę. Ci, którzy osobiście znali Wojciecha Kiedrowskiego, pamiętają, że czasem bywał bezlitosny w osądach, okraszając je sporą dawką kaszubskiego humoru. Jednak pod tą zewnętrzną warstwą kryło się potężne ciepło i nietuzinkowe podejście do wielu spraw.

21. Książki, debaty i pierniki. Z dr. Wojciechem Szramowskim rozmawia Dariusz Majkowski

W poprzednim numerze „Pomeranii” informowaliśmy o III Toruńskim Kiermaszu Książki Regionalnej. Impreza odbędzie się 11 maja. O jej szczegółach rozmawiamy z Komisarzem Kiermaszu dr. Wojciechem Szramowskim.

 

Ilu wystawców zgłosiło się na tegoroczny kiermasz?

W tym momencie, czyli 19 marca, siedmiu, lecz na zgłoszenia czekamy do końca miesiąca i zapewne zgłosi się jeszcze wielu wydawców. Oprócz wystawców toruńskich, tj. Towarzystwa Naukowego w Toruniu, Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej, Towarzystwa Miłośników Torunia i SOP Oświatowiec, zarejestrowały się takie znane wydawnictwa, jak Retman, Region i Kociewski Kantor Edytorski. Oferty wysłaliśmy do 27 wystawców z obszaru całego Pomorza, Warmii, Mazur i województwa kujawsko-pomorskiego. Kryterium doboru wydawców była tematyka ich publikacji. Przyjęliśmy, że będą to wydawnictwa książkowe, periodyki i audiobooki o szeroko rozumianej tematyce regionalnej.

23. Na Przedómku. Maria Pająkowska-Kensik

Już dawno nie słyszałam tego bardzo mi bliskiego ważnego słowa, które od razu wywołuje dawny obraz rodzinnego domu na południowym Kociewiu. Przedómek to miejsce przed wejściem do domu, niekiedy też nazywanegankiem.

Od strony podwórka szło się do dźwi po kamiennych (trzy płaskie duże kamienie) trepach, z boku był pas z mniejszych kamieni, na nim drewnianna ława, na której stały odwrócone dnem do góry kany do mlyka. Pod jedną z nich chowaliśmy klucz, gdy wszyscy mieli być daleko od domu.

24. Pomorskie ziemiaństwo przed II wojną światową. Stanisław Salmonowicz

Książka toruńskiego historyka maluje nam szeroko obraz ziemiaństwa w ówczesnym województwie pomorskim ze stolicą w Toruniu (bydgoskie do r. 1938 należało do województwa poznańskiego). Obraz to w miarę szczegółowy, w miarę, ponieważ druga wojna światowa, represje niemieckie, potem reforma rolna, a także ucieczka czy wysiedlenie niemieckich ziemian zniszczyły wiele cennych śladów przeszłości: budynki, archiwa dworskie, biblioteki, zbiory sztuki. Wieloletnie poszukiwania źródłowe Tomasza Łaszkiewicza pozwoliły jednak na stworzenie opisu barwnego, wielopłaszczyznowego i dobrze udokumentowanego. Wielkie fortuny ziemiańskie były w tej epoce już rzadkością, ale nadal znakomita większość majątków ziemskich należała do właścicieli szlacheckich. Obok dóbr państwowych dużą rolę odgrywali także właściciele ziemscy narodowości niemieckiej, a wśród polskich ziemian grupa właścicieli, która osiedliła się na Pomorzu dopiero po roku 1920, w tym rodziny z terytoriów rosyjskich, które straciły swe majątki na wschodzie.

O tradycjach polskiej szlachty, ale i o jej wadach społecznych i politycznych epoki przedrozbiorowej napisano już wiele.

26. Listy

28. Nowé banowiszcza Pòmòrsczi Metropòlitalny Banë. Sławomir Lewandowski

Bùdacjô Pòmòrsczi Metropòlitalny Banë (pòl. Pomorska Kolej Metropolitalna) pòmalë dochôdô do kùńca. Z 18 kilométrów dwasztrekòwi linii w całoscë parôt je 16 km i 1,5-kilométrowi, jednosztrekòwi łącznik w czerënkù Kòscérznë. Wcyg dérëją sztrekòwé robòtë na 940-métrowi estakadze zdłużą Lotniska miona Lecha Wałãsë i na òdcynkù Zaspa – Strzëża, gdze szlachòwno jak na przëwòłóny estakadze, na trzech wiaduktach banowé szinë mòcowóné są bezpòdsëpkòwą metodą, bezpòstrzédno do kònstrukcji wiaduktu, jak sã to robi w metrze.

Wszëtczé inżiniérné òbiektë (wiaduktë, przestãpë, przechòdzëszcza pòd sztrekama), a je jich 41, są ju ùkùńczoné, a wicy jak pòłowa z nich mô nawetka òficjalné pòzwòléństwò na ùżëtkòwanié.

30. Nôwôżniészé kaszëbsczi ksążczi

30. Alleluja! Alleluja! Jezus żije!!! Zyta Wejer

Wew całkim ciklu kościelnym o wspaniałych symbolach liturgicznych ni ma tigodnia tak bogatygo wew pjankno, ani bardzi nasicónygo wimownim znaczaniam niż WJELGI TIDZIAŃ!!! Nima chrześcijanina, łu chtórnygo słowa ty nie budzą wspómnianiów o uroczystościach pełnych kóntrastów, kiedy radość ji ciyrpjanie nastampujó po sobje! Ledwo łucichnó odgłosi śpśywu: „Gloria laus”, ledwo zniknie echo Izraelowych: „Hosanna”, a łuż nadchodzi noc, głucha niemota zwónów, ponure dudnianie kroków tych, chtórne jidą DROGĄ KRZIŻOWĄ! To dyruje jaż do dnia tego cudownygo, kiedy witriśnie radośni krzik nadzieji: „CHRISTUS ZMARTWYCHWSTAN JE! Nóm na przikład dani je! Że mómi z martwych powstać, Jamu cześć ji chwała dać! Leżał 3 dni wew grobje, bok dał przebjić sobje. Bok, rance ji nogi obje, na zbawianie człowiecze tobje!”.

31. Pomorski Sejmik Krajoznawczy „Pomorze Gdańskie – mijające krajobrazy Kociewia”. Alicja i Ryszard Wrzoskowie

Z inicjatywy Komisji Krajoznawczej Zarządu Głównego PTTK w całej Polsce są organizowane sejmiki krajoznawcze pod wspólnym tytułem „Mijające krajobrazy Polski”. Dotychczas odbyło się 21 takich sejmików, z tego pięć w województwie pomorskim. W ostatnim, piątym sejmiku krajoznawczym na temat „Pomorze Gdańskie – mijające krajobrazy Kociewia” można było wziąć udział 22 i 23 listopada ub. roku na Uniwersytecie Gdańskim. Głównym organizatorem sejmiku było Pomorskie Porozumienie Oddziałów PTTK w Gdańsku, a bezpośrednim wykonawcą Pomorskie Kolegium Instruktorów Krajoznawstwa PTTK i Pomorska Komisja Fotografii Krajoznawczej PTTK w Gdańsku.

32. Ùczba 42. Miodnoscë. Róman Drzéżdżón, Danuta Pioch

Miodnoscë to pò pòlsku słodycze. Miodny znaczi słodki. Bómk to cukierek, szokòlôda abòszekòlôda to czekolada, a kùszk to ciastko. Ne miodnoscë są baro smaczné, to znaczi smaczne, pyszne.

34. Światło w ciemnościach. Marta Szagżdowicz

Latarnie morskie służą pływającym po morzu, ale ich urok przyciąga też wzrok od strony lądu. By odkryć historie i tajemnice tych wdzięcznych budowli, wybieramy się do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku. W Spichlerzach na wyspie Ołowiance prezentowana jest tymczasowa wystawa „Lux in tenebris. Światło w ciemnościach”.

35. „Liczą Kaszuby, żem je tak kochał”. DM

Kaszëbskò-Pòmòrsczé Zrzeszenié ògłosëło patronã latoségò rokù ks. Léóna Heykã. W gminie Serakòjce òkróm niegò chcą téż ùtczëc jinégò wiôldżégò Kaszëbã ks. Bernata Sëchtã.

Wszëtkò zaczãło sã òd ùdbë Andrzéja i Tadéùsza Bigùsów, chtërny chcelë ùfùndowac pòmnik Sëchtë. Dogôdelë sã z wëszëznama gminë i ùdało sã sparłãczëc tã dejã z rozmajitima jinyma rozegracjama. Pòd zéwiszczã „Liczą Kaszuby, żem je tak kochał… Ksiądz Prałat i Kanonik Bernard Sychta” òstało przërëchtowónëch czile kònkùrsów i wëdarzeniów sparłãczonëch z aùtorã Słownika gwar kaszubskich na tle kultury ludowej.

36. Młodé lata Tadéùsza Bòlduana. Dzél 2. Słôwk Fòrmella

Jak jem ju napisôł w pierszim dzélu negò dokazu, na ògle przédnicë bëlno òbtaksowiwelë służbã ë pòliticzné pòzdrzatczi Bòlduana. Nie òznôczô to równak, że nie nalezlë òrãdzë, bë gò òstro òszkalowac. Znónô je doch dba „dôjta mie człowieka, a jô paragraf na niegò nalézã”. Tak bëło téż w przëtrôfkù Tadéùsza Bòlduana.

Jak pamiãtómë, w anketach ë jinszich papiorach, w chtërnëch pòdôwôł wòjskòwim wëszëznóm wiedzã ò se a swòji rodzëznie, pisôł, że jegò òjc Tédór béł leno ùrzãdownikã miesczégò zarządu w Wejrowie i nigdze nie wspòmnął ò tim, że béł òn przedwòjnowim bùrméstrã tegò gardu. Zrobił to wierã temù, że wszelejaczé związczi z „bùrżuazją” abò przedwòjnowima wëszëznama Pòlsczi bëłë w kòmùnisticzny partie lëchò widzóné. Nie chcôł pewno bëc „cëzym klasowò”, jak to sã tej gôdało, i zatacył nen fakt przed swòjima przédnikama. Òkôzało sã dejade, że PZRP wëdowiedza sã, jaczim pò prôwdze „ùrzãdownikã” béł w przedwòjnowim Wejrowie Tédór Bòlduan i w strëmiannikù 1953 r. Partiowô Kòmisjô Wòjskòwégò Òkrãgù Nr I ùchwôla, żebë ùkarac T. Bòlduana, tedë ju pòdpòrucznika, przëganą z òstrzegą.

38. Była prawdziwą Przyjaciółką Kazimierz Ostrowski

Rozmowy z Izą Trojanowską miały walor przyjaznej pogawędki, lecz nigdy nie były pozbawione głębszej treści. Na jednym ze Spotkań Wdzydzkich, w połowie lat 70., zapytała mnie o przyczyny obniżenia lotów Zrzeszenia w naszym mieście. Zapamiętałem tę rozmowę, albowiem delikatne pytania zawierały i krytyczną ocenę, i przyganę – tak to odczułem. Sytuacja rzeczywiście była niedobra. Działacze starszego pokolenia stracili zapał, niektórzy umarli, a ówczesny prezes prawie bezczynnego oddziału roił o jego likwidacji przez złączenie z innym towarzystwem. Szczęśliwie udało się temu zapobiec, a wkrótce także ożywić chojnicki krąg.

38. Bëła prôwdzëwą Drëszką. Tłom. Danuta Pioch

Gôdczi z Izą Trojanowską miałë wôrtnotã drëszny kôrbiónczi, le przë tim nigdë nie bëłë wëzbëté głãbszi trescë. Na jednym z Wdzydzczich Pòtkaniów, w pòłowie lat 70., zadała mie pitanié ò òrãdzë òbniżeniô lotów Zrzeszeniô w najim gardze. Jem zapamiãtôł nã rozmòwã, bò òstróżné pitania miałë w se i kriticzny òbsąd, i przëgôdënk – tak jem to òdebrôł. Sytuacjô pò richtoscë nie bëła dobrô. Dzejarze starszégò pòkòleniô wëzbëlë sã pòdskôcënków, niechtërny ùmerlë, a notejszi przédnik wnetka bezdzejnégò partu ùbrzątwił so jegò znikwienié przez sparłãczenié z jiną stowôrą. Szczestlëwie ùdało sã to zascygnąc, a téż w krótczim czasu òżëwic chònicczi krąg.

40. Zielganoc. Waldemar Mierzwa

Nadejście wiosny zwiastowały na Mazurach ptaki: jaskółki, skowronki, dzikie gęsi, pliszki, które „rozbijały lód ogonkami” i oczywiście powracające z ciepłych krajów bociany. Powrót boćków bacznie obserwowano, bo „jeśli przylatywały czyste, to rok będzie suchy, jeśli brudne, to mokry”.

Obchodzony uroczyście 25 marca dzień Zwiastowania Pańskiego nazywano dawniej świętem Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny. Mazurzy wierzyli, że Matka Boska, budząc do życia przyrodę, otwierała tego dnia wiosnę. Zgodnie z wielowiekową tradycją gospodarz odkładał wtedy pługiem pierwszą bruzdę, stąd Najświętsza Maryja Panna nazywana była Matką Otworną, czyli otwierającą.

42. Kaszëbskô diskògrafiô z lat 2009–2015. Tómk Fópka

Je jich fùl szëflôda. A ò kòżdi je nót chòc jedno zdanié napisac. Jak je ùłożëc? Nôlepi pòsobno. Latama. Ale nié na kòżdi platce jidze nalezc rok produkcje. Czasã mùszi sã mòckò docëgac. Baro pòmôgô w tim internet. A i tak niechtërne datë są niepewné a czësto na pewno jesz sã jaczé zagùbioné CD-òwce nalézą…

45. Mòcny dëtkòwi i spòrtowi sztart we Wejrowie. Adóm Hébel

Grif Wejrowò mô zaczãté zymkòwą ruńdã dobëcym 2:0 z GKS Lesnik Manowò. Karno z Grzëpë Wòlnotë, znóné w całim kraju przez dobëca w Pùcharze Pòlsczi z karnama ekstraklase i kùńc kùńców strzélenié hònórny brómczi na Nôrodnym Sztadionie Legie Warszawa, dali je na pierszim placu w tabelë III lidżi.

Ò 6 wieczór 28 gromicznika w klubie Òlimp w Miesce bëło przedstawienié składu, do jaczégò są doszłi nowi miónkarzë. To są rozmajiti balownicë pò pòmachtaniach, le më rechùjemë, że òni bãdą nié le wëfùlowanim składu, le téż jegò zmòcnienim – gôdô trenéra Tomôsz Kòtwica. Jesénné rozgriwczi mómë skùńczoné na pierszim môlu i terô, jistno jak tedë, kòżdi mecz më grajemë ò 3 pąktë. Kòtwica cwierdzy, że nôwikszima procëmnikama terô mdą zajimający 6. i 7. plac Bôłt Gdiniô i Gwardiô Kòszalëno.

45. Będą lepiej poznawać swój region

Rada Miejska w Gniewie ogłosiła rok 2015 „Rokiem tożsamości kociewskiej”. Najważniejsze cele takiej decyzji to kształtowanie wśród mieszkańców gminy poczucia przynależności do regionu kociewskiego, ochrona i rozwój jego dziedzictwa oraz popularyzacja Kociewia wśród mieszkańców innych regionów Polski.

Przewidziane są m.in. konkursy, i wystawy poświęcone kulturze, tradycji i twórcom kociewskim, a także tworzenie i realizacja programów edukacyjno-wychowawczych oraz wydawanie publikacji na tematy związane z Kociewiem.

Propozycję ogłoszenia roku 2015 „Rokiem tożsamości kociewskiej” zgłosiła Przewodnicząca Rady Miejskiej w Gniewie Walentyna Czapska. Jednym z głównych powodów takiej decyzji radnych jest organizowany w tym roku V Kongres Kociewski.

46. Lektury

52. Wypływamy w piękny rejs. Ryszard Struck

Pomeranka Dënëszka z Jastarni w połowie maja odbędzie swój kolejny rejs. Nie będzie to jednak taka zwyczajna podróż...

W jastarnickiej marinie stacjonuje kilkanaście pomeranek, których załogi należą do Stowarzyszenia Pomeranek, powstałego w celu zachowania tych pięknych łodzi. Raz do roku wypływają w dłuższy rejs, którego głównym celem jest promocja pomeranek. W ubiegłym roku członkowie Stowarzyszenia wybrali się Wisłą do Malborka i Tczewa, przed kilkoma laty popłynęli nawet do Sandomierza. W każdy taki rejs zabierają flagę Jastarni oraz proporzec Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. We wszystkich mijanych miejscowościach wzbudzają zainteresowanie, gdyż takich jednostek tam jeszcze nie widziano.

53. Z drugiej ręki

54. Mam przyjaciół wśród Kaszubów. Z profesorem Tadeuszem Grabarczykiem z Uniwersytetu Łódzkiego rozmawia Stanisław Janke.

Gdy myśli pan Kaszuby…

Pierwsze wspomnienie wiąże się z 1963 rokiem, kiedy to byłem na obozie harcerskim w Węsiorach. Widziałem wówczas prowadzone tam wykopaliska, ale nawet przez myśl mi nie przeszło, że zacznę studiować w następnym roku archeologię i że kiedyś sam będę tam kontynuował te prace. Wtedy też poznałem rodzinę Stenclów, którzy mieszkali na tzw. Wybudowaniu Węsiorskim i z którymi zaprzyjaźniłem się 4 lata później, już uczestnicząc w praktykach studenckich. Pamiętam ich syna, Władka, z którym byłem równolatkiem i który później przejął gospodarstwo – kilka hektarów wyjątkowo kiepskiej ziemi i jezioro. Latem przyjeżdżała do nich córka, elżbietanka z Gdyni, która dostawała urlop, aby pomagać podczas żniw. Pamiętam ich rozmowy, których kompletnie nie byłem w stanie zrozumieć. Pamiętam też ich wielką życzliwość dla takich bosych Antków, jak ja i wiele dobroci, które nam okazywali podczas pobytu u nich. Tam bowiem, w gospodarstwie, mieszkaliśmy podczas badań wykopaliskowych.

56. Na wiedno Kaszëbi. Z Dawidã Szulëstã (ang. David Shulist), prowadnikã Kaszëbów w kanadijsczim Wilnie, gôdô Stanisłôw Janka.

Jak të wspòminôsz swòjégò òjca, Martina? Czë òn jesz gôdôł pò kaszëbskù?

Jô sã ùrodzył w 1951 rokù w Wilnie, w kanadijsczi prowincji Òntario, i do dzys tuwò mieszkóm. Wilno je ùznówóné za pierszą kaszëbską òsadã w Kanadze; òna pòwstała w 1858 rokù. Mój òjc i jô më bëlë nôlepszima drëchama, to òn mie zaczekawił mòją kùlturową spôdkòwizną. Na mòje 45 ùrodzënë dôł mie ksążkã The Saga of the Kashub People in Poland, Canada, U.S.A. (Saga kaszëbsczégò lëdu w Pòlsce, Kanadze i Zjednónëch Stanach Nordowi Americzi [Òttawa 1997]), chtërną napisôł ksądz Al [Aloisius] Rekowski. Ta ksążka zmieniła mòje żëcé. I sã òkôzało, że jô béł Kanadijczikã kaszëbsczim, a całé żëcé mie gôdelë, że jô béł pòlsczim,i partecznikã pòlsczi spôdkòwiznë; i że më sami gôdelë dialektã pòlsczégò jãzëka. Czej òjc pierszi rôz szedł do angelsczi szkòłë, tej jesz gôdôł le pò kaszëbskù, jistno bëło ze mną. Më sã naùczëlë gadac pò angelskù w szkòle i przez òbzéranié telewizji. Mój òjc i jô w 2000 rokù sã wëbrelë w rézã na Kaszëbë i tej më sã dowiedzelë ò naszi prôwdzëwi tożsamòscë.

58. Hòlendrzë znad Żôrnowiecczégò Jezora. Dariusz Majkòwsczi

Wszëtczé bùdinczi na szas. Żeglarsczi w Nôdolu wëzdrzą jistno. Bruné parterowé dodómczi sparłãczoné ze sobą w tpzw. szeregówce. W jednym z nich (jidze gò pòznac pò płoce, na jaczim òstałë nacéchòwóné mòtiwë znóné z kaszëbsczégò wësziwkù) mieszkô Adrianus Josephus Stopa ze swòją białką Kristiną. W òkòlim gôdają na nich prosto: hòlendrzë, ale tak pò richtoscë ni mają prôwdë. Òsoblëwie Kristina je Pòlôszką „czësti krëwi” ùrodzoną w Mińskù Mazowiecczim. Adrión pòchòdzy z niderlandzczi Bredë (ùr. w 1945 r.), ale jegò òjc béł pòlsczim żôłnierzã, jaczi biôtkòwôł òb czas II swiatowi wòjnë w 1. Pòlsczi Pancerny Diwizje pòd przédnictwã gen. Stanisława Maczka. I prawie to miało wiôldżi cësk na żëcé jegò, a pózni i białczi. Ale òd zôczątkù…

Za knôpiczich lat Adriana, w 1952 r., pòwstało w Bredze Pòlsczé Towarzëstwò Katolëcczé. Ùsadzëlë je „maczkówcë”, jaczé pò wòjnie òstelë w Hòlandzczi. Mielë starã ò grobë swòjich drëchów, piastowelë pòlsczé zwëczi, wspòminelë wòjarzczé czasë. Niejedne z jich dzecy, czedë ju dozdrzeniałë, téż chcałë dołączëc do PTK, równak nie dostałë na to zgòdë zarządu. Wnenczas ùdbałë so stwòrzëc jiną òrganizacjã i w 1990 r. pòwstała Pòlskô Kùlturalnô Stowôra Polonia (òrg. Polskie Stowarzyszenie Kulturalne Polonia). Ji rësznym wespółzałóżcą béł Adrión Stopa, chtëren òstôł wëbróny przédnikã i trzimôł tã fùnkcjã jaż do 2002 r. Nowô Stowôra òrganizowała wilëje na pòlsczi ôrt z òpłôtkã i darënkama, karnawałowé rozegracje, dzéń białków i jastrowé frisztëczi. W PTK wiôlgònocny pòkrzésnik zanôlégôł na tim, że kòżdi dostôwôł jaje do rãczi i nawetka nie bëło gdze pòłożëc skòrëpów. Jem rzekła jima, że nié tak wëzdrzi to w Pòlsce – gôdô wastnô Kristina.

62. Klëka

67. Dzéń z niszczã, abò pech za trzech. Tómk Fópka

Jaczis niszcz mie tu wlôzł! Przegrzecha jedna! I zôs lëchò szło! Pech. Nieszczescé, co sã lubi pòwtarzac. Kò nié wiedno mómë szczescé. Nié wiedno swiat nóm rãką jidze. Nié kòżdémù je do smiéchù. Znajeta Wa taczich, co mają wcyg wiater w òczë? Co jima wstéc nick nie wëchòdzy? Co wszëtkò, co rëszą – zepsëją? Wierã jo.

Skądka takcos sã bierze? Bò nie kòchelë człowieka za młodu? Nie achtniwelë starszi, szkólny? Temù mało w se wierzi? I pòsobny rôz mù pekaes ùcékô, a le dwa na dzéń jeżdżą do miasta. A mòże prosto taczé mô namienienié? A mòże skùńcził prawie sétmë lat tłëstëch i zaczinô sétmë zmiartëch? A mòże bez czësti przëtrôfk tak sã stało, że: gòłąbk narobił mù na kòlniérz; zaajtakòwa gò chòdnikòwô płita, co wej, wëkùkna na lëdzczé przewrócenié; zafelało przed nim dëtków w bankòmace; skùńcza sã wilijné karpie w krómòwi balice; nie wiedzec czemù aùtół złapôł flakã z przódkù z prawi, a ząb sã złómił na pierszim sztëczkù léberczi?

68. Pëlckòwsczé rekòrdë. Rómk Drzéżdżónk

Nie wiém, czë wa wiéta, ale naju zataconé na zberkù zemsczi kùglë Pëlckòwò je znóné w wiôldżim swiece z bicégò rozmajitëch rekòrdów. Jo, jo do bicô to prawie më, pëlckòwiôcë, jesmë pierszi! To më lubimë, to më rozmiejemë!

Chcemë zaczic spiéwająco: mómë nôwikszi klawér, nôwikszi mrëczk, nôwikszé diôbelsczé skrzëpcë a nôdłëgszą bazunã. Żlë jidze ò mùzykòwanié, tej baro bùszny jesmë z tegò, że nôwicy naju w grëpie zebrónëch rozmieje równo zagrac na akòrdiónach. Nen rekòrd bijemë ju òd pôrã latów. Latos w Sëlëczënie jaż 346 sztëk grôjków w ne jãczącé miechë lëft pómpòwało i rekòrd, rozmieje sã (!), òstôł pòbiti.

III okładka. Mòje serakòjscze miesące. Łżëkwiat. Jarosłôw Kroplewsczi

 

Joomla Templates - by Joomlage.com