Rozmiar czcionki:

Zachęcamy do lektury listopadowej "Pomeranii"

2. Od redaktora

Gdańsk… Jak powiedział ks. Janusz St. Pasierb, odbierając medal im. Bernarda Chrzanowskiego w 1991 r., „Ziemia spotkań. Wielkich zasiedzeń, ale i wielkich spotkań. Przez wieki żyli tu ze sobą i obok siebie – jak to znakomicie opisał Günter Grass – Polacy, Kaszubi, Niemcy, żeby już nie liczyć innych nacji, różnych nowych czy starych Szkotów”.

W tym numerze „Pomeranii” przyglądamy się m.in. nowym miejscom, gdzie te spotkania mogą się odbywać. Bez wątpienia do Teatru Szekspirowskiego czy Europejskiego Centrum Solidarności będą przychodzić mieszkańcy Gdańska niezależnie od pochodzenia i używanego na co dzień języka. Oby jak najczęściej rozlegał się w ich wnętrzach zwłaszcza język kaszubski. W ECS już mieliśmy możliwość obejrzenia spektaklu „Remus” przygotowanego przez Teatr Miniatura, a w planach jest multimedialny przewodnik po tym obiekcie w rodny mòwie Kaszubów. To dobrze rokuje na przyszłość.

 

3. Opowieść o losach Polski. Krzysztof Korda

 

30 sierpnia, w przeddzień rocznicy podpisania porozumienia gdańskiego z 1980 roku, otwarto Europejskie Centrum Solidarności. Dominującym elementem obiektu jest wystawa stała poświęcona dziejom Solidarności i pokojowej rewolucji, jakiej dokonał ten ruch społeczny na przestrzeni lat w naszym kraju, co w konsekwencji – dzięki narodom i krajom będącym pod jej wpływem – doprowadziło do zmian w Europie.

 

Europejskie Centrum Solidarności (ECS) zostało powołane 8 listopada 2007 roku. Zanim to nastąpiło – 31 sierpnia 2005 roku, czyli w 25. rocznicę powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” – podpisano akt erekcyjny; jego sygnatariuszami byli Lech Wałęsa, szefowie państw i rządów oraz przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.

Gmach centrum, stojący w bezpośrednim sąsiedztwie Pomnika Poległych Stoczniowców i na terenie postoczniowym, w trakcie budowy wzbudzał ożywione dyskusje, zwłaszcza wśród gdańszczan. Komentarze wynikały głównie z formy obiektu, która nie każdemu przypadła do gustu. Wielu niezadowolonych zmieniło jednak zdanie na temat ECS, kiedy zobaczyło jego wnętrze: jasne przestrzenie wypełnione zielenią. Budynek ma przypominać statek. Jego elewacja zewnętrzna została wykonana ze stali kortenowskiej, materiału o podwyższonej odporności na warunki atmosferyczne (z czasem na powierzchni tej stali formuje się spowalniająca proces korozji warstwa patyny, której ECS zawdzięcza swoją dzisiejszą, rdzawą barwę).

 

5. Od konnych omnibusów do Pesa Duo. Sławomir Lewandowski

 

Historia komunikacji tramwajowej w Gdańsku sięga XIX wieku. Rozkwit tego rodzaju transportu trwał przez wiele dekad. W tym czasie rozrastała się tramwajowa infrastruktura – powstawały nowe linie, przybywało tramwajów, budowano kolejne zajezdnie. Ten stan przerwały działania wojenne, które miasto bardzo silnie odczuło wiosną 1945 roku. Analizując kolejne lata historii gdańskich tramwajów, trudno byłoby mówić o rozkwicie. Bardziej bowiem pasuje tu słowo „odbudowa”, choć zdarzały się nowe, a zarazem wielkie otwarcia, jak to z 1977 roku, kiedy pierwszy tramwaj przejechał z Dolnego Wrzeszcza przez Zaspę i Przymorze. Prawdziwy tramwajowy boom nastąpił jednak niedawno, bo w 2003 roku. Zaczęło się od modernizacji torów tramwajowych i przystanków, a po kilku latach mieszkańcy Gdańska mogli pojechać nową linią tramwajową, w całkiem nowym kierunku. No ale po kolei…  

Wszystko się zaczęło w 1864 roku…

Wówczas to firma Thiel, Goldwied und Hadlich wprowadziła jako pierwszy środek transportu miejskiego na trasie Gdańsk – Sopot omnibus konny. W 1873 roku uruchomiono z kolei pierwszą linię tramwaju konnego z Targu Siennego przez Wrzeszcz do Oliwy, z zajezdnią przy dzisiejszym skrzyżowaniu alei Grunwaldzkiej i ulicy Pomorskiej. Rok później zawieszono kursowanie tramwaju do Oliwy, na co wpływ miała zarówno znaczna odległość, jak i konkurencja ze strony kolei. Po tej decyzji tramwaje dojeżdżały tylko do Wrzeszcza, do dzisiejszej ulicy Partyzantów, gdzie wybudowano nową zajezdnię. 

Pod koniec XIX wieku gdańska sieć tramwajowa rozwijała się wokół Śródmieścia oraz w kierunku południowym, w stronę Oruni, gdzie pierwszy tramwaj dojechał już w 1878 roku.
W 1883 roku otwarto trasę przez Główne Miasto, wzdłuż ulicy Długiej i Długiego Targu w kierunku Bramy Żuławskiej. W 1886 roku uruchomiono linię tramwajową biegnącą ulicami: Toruńską (obok dawnego dworca kolejowego Kłodno), Żabi Kruk, Ogarną, Węglarską, Szeroką, Grobla II/III i Tobiasza, która połączyła Dolne Miasto z Targiem Rybnym. Rok później tramwaj dotarł także na Siedlce.

 

8. Teatr Szekspirowski  z widokiem na gwiazdy. Grażyna Antoniewicz

 

W Gdańsku mamy jeden z najpiękniejszych i najbardziej niezwykłych budynków teatralnych w Polsce. Stoi w miejscu pierwszego gdańskiego teatru, czyli powstałej w 1610 roku Szkoły Fechtunku – wzorowanej na starszym o 10 lat londyńskim teatrze Fortune.
Masywny, ceglany obiekt z otwieranym dachem kryje w sobie lekką, drewnianą konstrukcję nawiązującą do sceny elżbietańskiej. Renato Rizzi, autor projektu, nazwał go szkatułką na biżuterię, którą trzeba otwierać, żeby wyciągać z niej klejnoty.
Historia tej niezwykłej budowli zaczęła się wtedy, gdy profesor Jerzy Limon znalazł dokumenty  świadczące o tym, że na początku XVII wieku, w okresie największego rozkwitu Gdańska, w obrębie miejskich murów wzniesiono drewniany budynek wzorowany na londyńskim teatrze Fortune – drugiej po The Globe scenie elżbietańskiej. Obiekt nosił nazwę Szkoły Fechtunku. Obok przedstawień teatralnych odbywały się tam popisy wędrownych kuglarzy i akrobatów, walki zwierząt, zawody szermiercze. Miejsce to, wielokrotnie przebudowywane, przetrwało prawdopodobnie dwa stulecia. Hipotezy prof. Limona znalazły potwierdzenie w badaniach archeologicznych. Ślady obecności budynku zostały też utrwalone na litografiach Petera Willera – nadwornego malarza Władysława IV.

10. Jubilatka Politechnika. Marta Szagżdowicz

 

110 lat temu cesarz Wilhelm II uroczyście otworzył Königliche Preussische Technische Hochschule – Królewsko-Pruską Wyższą Szkołę Techniczną, czyli dzisiejszą Politechnikę Gdańską. W ramach świętowania rocznicy odkrywamy cztery najstarsze budynki kampusu.

Kamień węgielny pod budowę obiektu wmurowano 7 czerwca 1900 roku. Planowano, że studiować ma tu 600 studentów i faktycznie w 1904 roku było ich… 599. Mogli oni podjąć studia na jednym z sześciu wydziałów: Architektury, Budownictwa, Budowy Maszyn i Elektrotechniki, Budowy Okrętów i Maszyn Okrętowych, Chemii oraz Nauk Ogólnych. Gdańską uczelnię zorganizowano na wzór politechniki w Akwizgranie. Zrezygnowano jedynie z Wydziału Górnictwa, na miejsce którego otwarto Wydział Budowy Okrętów. Uczelniany kompleks był odbiciem idei średniowiecznego uniwersytetu. Na jego terenie wspólnie mieszkać mieli i profesorowie, i studenci. W 1921 roku Politechnika Gdańska przejęta została przez władze Wolnego Miasta Gdańska. Niemcy stanowili najliczniejszą grupę żaków. Drudzy plasowali się Polacy, w roku 1922/1923 stanowili nawet 36% studentów. Słynnym wykładowcą okresu międzywojennego był biochemik Adolf Butenandt. W 1939 roku został uhonorowany nagrodą Nobla za badania nad hormonami płciowymi. Po II wojnie światowej na uczelnię trafili profesorowie z Politechniki Lwowskiej i Warszawskiej oraz wykładowcy z Uniwersytetu Wileńskiego. Studia podjęło wówczas około 1600 osób. Dziś jest ich ponad 25 tysięcy, kształcą się na 9 wydziałach w ponad 40 obiektach.


11. Kaszëbizna w stolëcë. kg

 

W gduńsczich szkòłach téż mòżna sã ùczëc kaszëbsczégò. Zdrzącë na òstatné lata, a òsoblëwie na ùszłi rok, mòże scwierdzëc, że je corôz to wiãcy dzôtków, jaczi prawie w kaszëbsczi stolëcë pòznôwają naszą rodną mòwã i kùlturã. Łoni w szesc spòdlecznëch szkòłach ùczëło sã kaszëbsczégò 143 dzecy.

 

Tak w szkòłach państwòwëch, jak i priwatnëch direkcje i rodzëce òdmikają sã na pòznôwanié przez ùczniów nowi mòwë. Nót je wiedzec, że je to cëzy jãzëk dlô młodégò pòkòleniô w tim miesce. Dlô dzecy to je wiôlgô nowòsc, bò nie znają tegò z dodomù, le baro chùtkò jidze jima ta nôùka, i to baro ceszi – gôdô Marika Jelińskô, szkólnô, chtërna robi we Gduńskù-Kòwôlach. I jô òglowò baro lubiã robic z tima dzecama, bò one wiedno są chãtny do ùczbów, baro wiele rozmieją, jak jem rzekła, chùtkò sa ùczą i są rôd, czedë naùczą sa czegòs nowégò.

Dlôcze prawie kaszëbsczi, a nié jinszi jãzëk? Każdemu człowiekowi potrzebne jest poczucie tożsamości, potrzebuje wiedzieć, kim jest – gôdô Katarzëna Przybył-Tamòwicz, nôleżniczka Radë Zarządzający w Niepùbliczny Spòdleczny Szkòłë dlô Dzéwczãtów Fregata w Òliwie. Język kaszubski jako język społeczności regionu, w którym działa szkoła dla dziewcząt Fregata, wspiera model edukacyjny Szkół Fregata (w szkole dla chłopców jest również nauczany). Dzięki językowi kaszubskiemu dzieci poznają region, jego kulturę, niektóre mają szanse na odkrycie zapomnianych rodzinnych historii. W Niepublicznej Szkole Podstawowej dla Dziewcząt Fregata uczą się dziewczynki pochodzące z różnych regionów Polski, mamy uczennice, które przyjechały do nas z zagranicy, ale wszyscy żyjemy na Kaszubach.

 

12. Kaszubi w Gdańsku. Gdańsk stolicą Kaszub? – raz jeszcze! Józef Borzyszkowski

 

W tytule mojego referatu dla niektórych najważniejszy może być znak zapytania. Ktoś inny może powiedzieć, że na jego miejscu winien się znaleźć wykrzyknik. Każde z tych rozwiązań ma swoje uzasadnienie. Do każdej sprawy, jaką sygnalizuje tytuł, a których oddzielić generalnie się nie da i nie powinno, istnieje już wcale znacząca literatura. Jak zwykle aktualny jest problem zainteresowania, poznania, studiowania, otwartości, dostrzeżenia inności i podmiotowości innych…

Jak dotąd biografię – historię Gdańska pisali albo Niemcy, albo Polacy, niekiedy bardzo dalecy od Kaszubów. W sytuacji, gdy także dzieje Gdańska były elementem wiekowych zmagań – walki o Pomorze – między Polakami a Niemcami, obecność i rola Kaszubów w Gdańsku, a tym samym stołeczna dla nas funkcja miasta nad Motławą i Bałtykiem, nazbyt często pozostawały na marginesie lub całkiem poza światem zainteresowań autorów, będących zwykle aktywnymi uczestnikami owej rywalizacji i dokumentowania praw pierwszeństwa jednych czy drugich.

 

18. Pòmión skòwrónka – Renata Gleinert. Tómk Fópka

 

Pamiãtóm ten gromicznikòwi, baro smùtny dlô kaszëbsczi mùzyczi, wtórk. Béł jem tam, na smãtôrzu w Grabòwie Kòscersczim, gdze 24 gromicznika 2009 rokù òstała pòchòwónô Renata Gleinert, zasłużonô szkólnô i kómpòzytorka kaszëbsczich spiéwów, aùtorka m.jin. kòlãdë „Swiat przed Tobą klãkł”. I pamiãtóm tã gòdową spiéwã – jak requiem wëkònóną w kòscele òbczas żałobnégò nôbòżéństwa przez Annã Jurek, z dodomù Bakùn… W òstatny réze towarzëlë wastnie Gleinert nôblëższi, ùczniowie, drëszë i znajómcë, przedstôwcowie stowôrów i institucji, w tim Kaszëbskò-Pòmòrsczégò Zrzeszeniô. W miono nôblëższich Niebòszczëcë gôdôł Ji chłop, Tadéùsz.

Bëła jedną z niéwielnëch pòmòrsczich, gduńsczich kómpòzytorków. Renata Gleinert – pianistka i szkólnô, pòchòdzącô z mùzyczny rodzënë (starszi grelë w Òrkestrze Mùzycznégò Towarzëstwa w Wòlnym Miesce Gduńskù) – pò ùczbie zrzeszëła swòje warkòwé żëcé z Pòmòrzã. Pianistka Państwòwi Òperë Bôłtëcczi, kòrepetitorka chóru Mediczny Akademii, akómpaniatorka w Wòjskòwim Liceùm Mùzycznym a w Akademii Fizycznégò Wëchowaniô, wëkłôdowcka PWSM we Gduńskù, pózniészi Mùzyczny Akademii, a téż w Studium Spiéwno-Aktorsczim w Gdini. Instruktorka mùzycznô w Kòlbùdach i Mòrsczim Dodomie Kùlturë we Gduńskù-Nowim Pòrce. Czerowała estradowim karnã Flotylla. Wespółtwòrzëła i przez wiele lat prowadzëła Gduńsczé Studio Piosenczi.

20. Ożywiają przeszłość. Marek Adamkowicz

 

Do widoku wesołej kompanii spacerującej ulicami Gdańska w strojach z XVIII czy XIX w. mieszkańcy chyba już się przyzwyczaili. Dla turystów niezmiennie jest to zaskoczenie, zdecydowanie miłe, bo pozwalające przenieść się wyobraźnią w dawne czasy. Może się wprawdzie wydawać, że były one lepsze, bardziej spokojne, jednak to tylko złudzenie. Dwieście, trzysta lat temu nawiedzające Prusy wojny i epidemie nie pozwalały cieszyć się zbyt długim życiem…

Pokazanie blasków i cieni życia głównie dawnych gdańszczan (ale nie tylko ich) postawili sobie za cel uczestnicy Projektu Historycznego Garnizon Gdańsk, którego początki sięgają roku 2005.

 

22. Brzôd kònkùrsu Drzeżdżona. Stanisłôw Janke

 

27 séwnika odbëło sã zakùńczenié XV Kònkùrsu Prozatorsczégò miona Jana Drzéżdżona. Òn miôł rozmajité fòrmë, ale ta, chtërna òbòwiązëje od czile lat – wedle mie – je nôlepszô, bò w całoscë nôbarżi wspiérô rozwij kaszëbsczi lëteraturë.

Z kòżdim rokã żelë jidze ò rówiznã, to je lepi. Ale trzeba dodac, że wcyg je widzec dosc wiôlgą różnicą midzë nôlepszima a nôlëchszima dokazama. W latosym kònkùrsu, jak i w pòprzédnëch, przewôżô tematika historicznô, a nôbarżi eksploatowónym wątkã wcyg je II swiatowô wòjna; to òblubienié dzejów w jaczims dzélu mòże ùznac za chwalebné, kò swiôdczi ò wrazlëwòce na naszą przeszłosc, bùdëje naszą tożsamòsc, ale na tim stratnô je nasza dzysészëzna, baro czekawô w wëdarzenia wôrtné òpisaniô z pòzdrzatkù na zachôdającé zmianë kùlturowé i spòlëznowé; co wicy – na nôlepszi czas dlô Kaszëbów, òdkądka më zwëskelë pòdmiotowòsc.

 

23. Na zdrowié wejrowsczich szewców. rd

 

W zbiérach Mùzeùm Kaszëbskò-Pòmòrsczi Pismieniznë i Mùzyczi w Wejrowie nié le mòże nalezc rozmajité pismiona czë nótë. Trôfiają sã téż czekawé pamiątczi spòlëznowégò żëcô z Wejrowa ë òkòlégò. Jedną z nich je cënowi czelich. Dosc prostô jegò fòrma òbzdobionô je wërznionym na nim niemiecczim nôdpisã: Der Schuhmacher Brüderschaft zu Neustadt.

Tak tej przëpijalë nim do se, ju òd 1851 rokù, kò takô data je na nim widzec, nôleżnicë wejrowsczégò cechù szewców. Wierã mùszôł òn bëc dosc długò jesz ùżiwóny, bò nalezc na nim mòże szlachë mòcnëch ùderzeniów.

 

24. Tacewnô pòzwa „Grif”. Wòjcech Czedrowsczi w papiorach bezpieczi (dzél 2). Słôwk Fòrmella

 

Przëczëną òsoblëwégò nieùbëtkù westrzód fónkcjonariuszów pòliticzny pòlicje „lëdowi” Pòlsczi bëłë lëstë, chtërne krążëłë midzë Rómpsczim a nôleżnikama Òrmùzda. Z aktów wëchôdô, że òstałë òne krëjamno przeczëtóné przez robòtników esbecczégò Wëdzélu „W” (wëdzéle ò taczi pòzwie zajimałë sã prawie krëjamnym przezéranim lëstów) Wòjewódzczi Kòmańdë Òbëwatelsczi Milicje (WKÒM) w Bëdgòszczë. Pózni Wëdzél III ti sami kòmańdë, co zajimôł sã prowadzenim sprawë procëm Rómpsczémù, pòdzelił sã wiadłama, jaczé zwëskôł dzãka tim lëstóm, z Wëdzélã III bezpieczi w Gduńskù.

Jeden z nëch lëstów napisôł Wòjcech Czedrowsczi do Jana Rómpsczégò. Pòchôdôł òn z 19 gromicznika 1959 rokù. Czedrowsczi przeprôszôł w nim Rómpsczégò za to, że nie napisôł gò pò kaszëbskù. Dali prosył gò ò przësłanié skriptu kaszëbsczégò pisënkù i dokazów samégò Rómpsczégò, Jana Trepczika, ksãdza Francëszka Grëczë ë prof. Sztefana Bieszka.

 

26. Zapachy mieszane, czyli o Coco Chanel. Stanisław Salmonowicz

 

Mawiamy dziś, że nikt się historią nie interesuje, a książek i tak nikt nie czyta. Jest jednak rzeczą ciekawą, że jak wejdziemy do dużej księgarni, to oprócz melodramatów wszelakich oraz powieści sensacyjnych o wampirach i ludziach sporo miejsca zajmują teksty quasi-biograficzne, autobiografie, opisy życia „celebrytów”, przed II wojną znane jako „vies romancées”, czyli biografie zbeletryzowane.
Szczególnym powodzeniem cieszą się „wyznania” bądź biografie aktorów, piosenkarek, gwiazd telewizyjnych. Gabrielle Chanel zwana „Coco” (1883–1971), głośna dyktatorka mody francuskiej przed rokiem 1939 i później, głośna także jako właścicielka światowych marek perfumeryjnych (Chanel Nr 5!), choć wiele o niej pisano, to jednak dopiero ostatnio, piórem wybitnego dziennikarza amerykańskiego, została opisana bez przeinaczeń i taryfy ulgowej.

Perfumy Chanel Nr 5 dla większości Polek doby PRL, a i dziś – raczej trudno dostępne, może nie do kupienia, ale o słynnej Coco każdy, kto czytuje pilnie pisma kobiece (a czytują je także mężczyźni!), dobrze wie, kim była w glorii legend. Książka, którą przedstawiam, ukazuje obraz Coco Chanel znany dotąd nielicznym, kariery niebywałej osoby, która dbała tylko o swoje interesy, bez względu na epokę.

 

28. Młodokaszuba, żołnierz, starosta cz. 1. Marian  Hirsz   

 

W 1912 roku w Gdańsku powstaje Towarzystwo Młodokaszubów, którego celem jest promowanie wiedzy o Kaszubach oraz budzenie w Kaszubach świadomości etnicznej i włączanie ich w nurt życia ogólnopolskiego. Młodokaszubi jednak nie tylko działali na polu literackim czy społecznym, walczyli również o wolność Polski, Kaszub. Nie byłoby zwycięstwa Polski w wojnie z bolszewikami, gdyby nie ofiarność tysięcy, często anonimowych, żołnierzy i osób cywilnych. Jednym z takich bohaterów, dziś niesłusznie zapomnianych, jest mjr Leon Kowalski, młodokaszuba, organizator w poznańskich Jeżycach Kaszubskiego Pułku Strzelców Pomorskich. W okresie międzywojennym starosta kartuski, kościerski oraz świecki.

Urodzony 2 października 1882 roku w Rombarku (ówczesnym pow. starogardzkim, obecnie

gm. Pelplin, pow. Tczew) w rodzinie Walentego Kowalskiego i Anny  (z domu Lewicka). Jako uczeń gimnazjum w Brodnicy w 1899 wstępuje do Towarzystwa Filomatów. Maturę zdaje 6 lat później. Następnie rozpoczyna studia na Wydziale Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego, jednak szybko je rzuca, chce bowiem zostać dziennikarzem. W 1907 roku podejmuje pracę w redakcji pelplińskiego „Pielgrzyma” oraz w „Gazecie Grudziądzkiej”. W latach 1910–1914 jest właścicielem drukarni w Starogardzie Gdańskim. W tym czasie prowadzi działalność na rzecz podtrzymania polskości w zaborze pruskim, m.in wydaje w Starogardzie Gdańskim polskie patriotyczne pismo „Nasza Gazeta”, w którym przeciwstawia się antypolskiej propagandzie zaborcy. Ponadto zostaje bibliotekarzem Towarzystwa Czytelni Ludowych na powiat starogardzki oraz jest współzałożycielem i prezesem powołanego w 1913 roku w Starogardzie Gdańskim Towarzystwa Śpiewaczego „Lutnia”. W latach 1912–1914 pełni również funkcję prezesa starogardzkiego Gniazda Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Od 1912 roku działa w Towarzystwie Młodokaszubów.

 

30. Na kùńc Eùropë i jesz dali…

 

W 75 dni przejachôł na kòle 8 tës. km. Wrócył dodóm 26 séwnika i òstôł sztudérą a téż pierszim w historie starostą kaszëbsczi etnofilologie. Z Tomaszã Plichtã gôdómë ò réze przez 21 krajów i ò kaszëbiznie.

 

Jak to sã stało, że przëszło cë do głowë sadnąc na kòło i wëjachac na 2,5 miesąca?

Łoni, czej jem skùńcził mòjã pierszą wanogã na kùńc Pòlsczi i kąsk dali – do Lewòczë, to mie sã to richtich widzało. 3 tës. km na kòle i 500 km piechti to bëło cos, ale mëslôł jem, że wôrt sobie pòstawic nowi cél. Pierszô mòja mësla bëła ò Kiszëniowie i òglowò ò Mòłdawie. Jô tam czedës ju béł, móm tam drëchów… Równak skòrno pierszi rôz jem jachôł na kùńc Pòlsczi, tej terô wëpôdało jachac na kùńc Eùropë, a nié le do Mòłdawie. I tak jem w swòjich planach dodôwôł: a mòże jesz tam, a mòże jesz dali.

 

Przez jaczé kraje jes przejachôł na swòjim kòle?

Razã bëło jich 21. Midzë jinszima przez Ùkrajinã, Rumùniã, Bùłgariã, Turcjã, Grecjã, Macedoniã, Albaniã, Czôrnogórã, Wãgrë, Słowacjã, Czechë i Niemcë.

 

Gôdôł Dark Majkòwsczi

 

32. Ùczba 37. Kaszëbsczi króm. Róman Drzéżdżón, Danuta Pioch

 

Króm to pò pòlskù sklep. Mòże téż rzec skłôd abò spółdzelniô. Do krómù jidze sã za kùpiszã, jinaczi sprawùnkama, tj. po zakupy.

 

34. Terpy stworzyły Fryzów. Jacek Borkowicz

 

Płaskie wybrzeże Morza Północnego zmieniało swój kształt w ciągu tysiącleci. Gdy topniały lodowce, wody przybywało, a wtedy morskie fale wdzierały się daleko w głąb lądu. Mieszkający tam ludzie wcześnie nauczyli się dawać odpór atakom morza. Stawiali domy na palach, by przetrzymać uderzenie przypływu. A gdy woda się cofała, usypywali wały z piasku i gliny. Powoli, z roku na rok i z pokolenia na pokolenie, wały otaczały pojedyncze domostwa coraz to wyższym ogrodzeniem. Woda morska oczywiście i tak przenikała do środka, ale od czego są śmieci i odpadki? Z biegiem czasu ta naturalna warstwa izolująca wypełniała pustą przestrzeń pod podłogą, pomiędzy wbitymi w dno palami. W ten sposób w głębi morza powstawała sztuczna wysepka – będąca jednocześnie ludzkim mieszkaniem. Ową morską zagrodę nazwano terp, czyli osada.

 

35. Jô jem kòmédiantã. Z aktorã i tłómaczã Zbigniewã Jankòwsczim gôdô Stanisłôw Janke.

 

W 2010 rokù pòjawił sã fabùlarny film i sztërzedzélëkòwi telewizyjny serial „Miasto z morza” na spòdlim lëteracczich dokazów Stanisławë Fleszarowi-Mùskat. Të òdgriwôł tam baro charakterową rolã rëbôka Bernata Kònczi i të miôł wpłiw na scenopis tegò filmù – bò jes przetłómacził niejedne dialodżi na kaszëbsczi. Ten film pòtkôł sã z dobrim przëjãcym przëzérôczów i kritików. Jak to sã stało, że prawie të dostôł rolã w tim filmie? Jô bë chcôł sã përznã dowiedzec o kùlisach pòwstôwaniô tegò filmù, jaczé bëłë inspiracje reżisera, co të jes z sebie dôł w tim filmie?

 

Czejbë nié Kamila Michalskô, òstatnô białka Staszka Michalsczégò, aktora i direktora Teatru Wybrzeże nie bëłobë nas, mie i mòji białczi Fiołë, w tim filmie i serialu. Kamila tej robiła w pòdjimiznie Profilm w Sopòce, chtërna bëła producentã tegò filmù i serialu. Jednégò dnia, bòdôj w 2007 abò 2008 rokù, jô òtrzimôł òd Kamilë telefòniczną wiédzã, że Profilm bãdze producentã tegò filmù i czë jô bë sã zgòdzył przetłómaczëc niechtërne kwestie na kaszëbsczi jãzëk… A pózni dostôł jem propòzycjã zagraniô w nym filmie. Ò inspiracje reżisera – na gwës taczé bëłë, bò chtëżbë pòswiãcył 10 lat swòjégò żëcô dlô scenariusza – bë nôleżało zapëtac jego samégò, to je Andrzeja Kòtkòwsczégò. Żelë jidze ò òstatné pitanié – jô dôł ze sebie wszëtkò, co bëło mòżebné i brëkòwné dlô tegò filmù, jakno że béł to mój pierszi (móm nôdzejã, że nié òstatny) wiãkszi film i wiãkszô rola.

 

39. Dzień Edukacji, czyli po naszamu Uczby. Maria Pająkowska-Kensik

Przez kilkanaście lat poznawałam blaski i cienie (blasków zdecydowanie więcej) pracy wiejskiego nauczyciela, czyli po kociewsku szkólnygo. Praca nauczyciela akademickiego jest zdecydowanie inna, też ma dużo blasków, choć ostatnio coraz więcej cieni, gdyż postanowiono wpisać polską wyższą edukację w obcy, mocno bezduszny system. Wszechobecna parametryzacja niszczy różnorodność i wiele duchowych wartości. Jeśli czegoś nie można zamienić na punkty, cyfry, to się nie liczy. Punktowane są artykuły naukowe wpisane na tzw. „listę bolońską”. Tu naiwnie napiszę, czy óni tam słiszeli o Kociewiu… Jak umiłowanie tej krainy pomorskiej wymierzyć, wycenić, dokładnie punktami określić? Czy badania naukowe muszą być bezosobowe, bez żadnych emocji? Może dlatego nauczyciele akademiccy nie mają swojego święta – myślałam, jadąc świętować Dzień Nauczyciela nie byle gdzie, bo do Przysierska, gdzie zaprosiła mnie społeczność szkolna, a stanowią ją w dużym stopniu dzieci moich uczniów, a zdolne uczennice „z tamtych lat” są świetnymi nauczycielkami.

40. „Gdynia” w Holandii. Andrzej Busler

 

Zespół Pieśni i Tańca „Gdynia” w dniach 18–21 września 2014 roku gościł w holenderskim mieście Axel. Wizyta gdynian wiązała się z 70. rocznicą wyzwolenia Axel przez żołnierzy 1 Polskiej Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka.

 

Axel jest niewielkim miastem, zamieszkałym przez 8 tys. osób, w południowo-zachodniej części Holandii (Zelandia). Przechadzając się jego ulicami, natrafimy na wiele polskich śladów. Zauważymy to w nazewnictwie ulic: Polskiej, gen. Stanisława Maczka, gen. Władysława Sikorskiego i płk. Zdzisława Szydłowskiego. Na tutejszym cmentarzu zobaczymy wiele polskich mogił i biało-czerwone flagi, a na przedmieściach – muzeum, które ma w nazwie słowo „Gdynia”. Skąd te polskie tropy? Aby rozwikłać tę zagadkę, trzeba sięgnąć do historii II wojny światowej.

 

42. Żyją w niewygasłej pamięci. Kazimierz Ostrowski

 

Listopad, który zaczyna się od uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego, już zawsze będzie skłaniał do wspominania zmarłych, a już szczególnie wtedy, gdy niedawno odszedł ktoś z bliskiej rodziny albo spośród dobrych przyjaciół. Mnie to spotyka coraz częściej, wszak należę do schodzącego pokolenia. Raz po raz dowiaduję się, że właśnie zmarł kolejny towarzysz szkolnych bojów, że jakiś czas temu niepostrzeżenie usunął się w cień ten i ów równolatek... Więcej już mam znajomych i przyjaciół po tamtej stronie życia aniżeli wśród stąpających po ziemi.

 

42. Żëją w niewëgasłi pamiãcë. Tłóm. Danuta Pioch

 

Smùtan, co sã rozpòczinô òd ùroczëznë Wszëtczich Swiãtëch i Zôdësznégò Dnia, ju wiedno bãdze ùdostôwôł do wdôrziwaniô ùmarłëch, a òsoblëwie tedë, czej swiéżo òdeszedł chto z blisczi rodzëznë abò spòmidzë dobrëch drëchów. Mie to sã trôfiô corôz czãscy, bòc słëchóm ju do schôdającégò pòkòleniô. Co sztërk dostôwóm do wiédzë, że prawie ùmarł pòsobny drëch szkòłowëch pòbitwów, że jaczis czas w tił òmëlëcą przeszedł do céni ten czë nen towarzësz w latach… Wicy ju móm znajemnëch i drëchów pò henetny stronie żëcô niżlë westrzód chòdzącëch pò zemi.

 

44. Biég za zdrowim. Bògumiła Cërockô

 

Polska Biega, Pomorze Biega, Kaszuby Biegają. Gwës Pòlôszë, Pòmòrzanie, Kaszëbi rôd biegają czë òsóbno, czë w miónkach òd lat latecznëch, ale wiôldżé spòlëznowé akcje òrganizowóné, cobë promòwac „zdrów sztél żëcô” przez zachãtã do bieganiô, zaczãłë sã w najim państwie nié tak dôwno. Ùdbòdôwcą taczi akcje w naji môłi tatczëznie je chłop z gminë Żukòwò.

Tak, to mój pomysł, natomiast nie jest to nic odkrywczego, bo skoro powstała moda na bieganie, a zawsze byłem zwolennikiem tego, żeby wszyscy się ruszali, biegali i byli bardzo aktywni, bo to pomaga – czego jesteśmy bardzo dobrym przykładem, właśnie biegając – pomaga zdrowiu i dobremu samopoczuciu. Skoro robi to świat, robi Europa, wzorujemy się na Skandynawii, która cała praktycznie biega i mało kto może sobie pozwolić na to, żeby siedzieć całymi dniami przed telewizorem i po prostu marnować swoje zdrowie…– tak na mòje pitanié, jak przëszedł na mëslã, cobë wząc sã za drãgą robòtã przë òrganizowanim cyklu Kaszuby Biegają, òdrzekł mie Henrik Miotk z Glëncza. Përznã stożił, bò òn gôdôł a jô jem nagriwa jegò słowa òbczas „marszobiegù” wkół żukòwsczégò jezórka, a nié nëkającë („właśnie biegając”), co tak pò prôwdze më bë mielë wtenczas robic…

 

46. Wiérztą żëcé pisóné. Maya Gelniôk

 

Z jegò drëchów to mało chtëren wié, że òn znaje na pamiãc wnet całą epòpejã Pan Tadeusz i dłudżé wëjimczi z dramatu Faust. Że czëtiwô pòézjã. Że mô mało spòtikóny i nié letczi dar – òsoblëwą wrazlëwòtã. Widzącë wkół se i snôżotã, i jiscënczi, òd razu òblôkô je w słowa. We wiérztë. Wszëtcë, co pòznelë jegò dokazë, ju lata lateczné òchlą gò, cobë kùreszce pòkôzôł je swiatu.

Leszk Krôwc (Leszek Krawiec) przeszło 30 lat robił za szkółkarza lesnégò w nadlesyństwie Lëpùsz. Mieszkô niedalek Sëlëczëna, w Nowim Pòlu. Czejbë pòzebrac wszëtczé wiérztë, jaczé w swòjim żëcym napisôł, dałobë tegò pôrã bëlnëch zbiérów. Le wej, pisóné w chwilë czëcowégò ùnieseniô, òczarzeniô czims, rozdôwôł, rozsyłôł, a sobie nawet òdpisczi nie òstawił.

Mie sã zdôwô, że jô zdrzã na swiat czësto jinaczi jak reszta lëdzy – pòwiôdô Leszk Krôwc. Niejedne sprawë są dlô jinszich taczé prosté, codniowé, wezmë chòcbë ùschłi lëst. Jô widzã całą jegò historiã – jak na zymkù rozpùszczôł sã z pączka, jak sã swiécył zelonoscą òb lato, jak w jeseni napôłniwôł sã farwama, cobë na kùńc z zemią sã spòtkac.W lesniczówce, gdze mieszkô, na pòlëcach òkróm fachòwi lëteraturë stoją dokazë Kòchanowsczégò, Krasëcczégò, Schillera, Mickewicza, Słowacczégò, Norwida, Tuwima, Gałczińsczégò. Tak pò prôwdze to nie stoją leno. Leszk mô wszëtczé przeczëtóné, niejedne z nich nié jeden rôz, chòc przëznôwô, że czasã nie je letkò zrozmiôc ùdbë pòétë. Jô dejade nigdë nie òdstawił rozpòczãti ksążczi, nawetka jeżlë drãgò mie szło czëtanié. Jô sã zmógł i wiedno doczëtôł do kùńca. Za to bez nijaczi drãgòtë zapamiãtiwô to, co przeczëtô. W kôrbiónce „same ze se” przëchôdają mù na mëslã cytatë, co pasowno splôtają sã z jeleżnoscama.

 

48. Pobożność. Waldemar Mierzwa

 

Kościół ewangelicki na Mazurach był dwujęzyczny, nabożeństwa odprawiano i po polsku, i po niemiecku, podobnie sprawa się miała z posługami. Ze względu na brak wystarczającej liczby pastorów władających językiem polskim, którzy mogliby zapewnić wiernym właściwą opiekę duszpasterską, w pierwszym okresie po 1525 r. chętnie przyjmowano i osadzano w mazurskich parafiach księży – zwolenników reformacji z Polski. Sytuację poprawiło powstanie w 1544 r. królewieckiego uniwersytetu. Sam książę Albrecht ufundował 7 stypendiów dla studentów dobrze władających językiem polskim, zalecał przy tym władzom uczelni takich kandydatów „tym usilniej wyszukiwać i przyjmować, gdyż takich pastorów i sług kościoła i szkoły, ziemie pruskie szczególnie potrzebują”. W 1546 r. Jan i Hieronim Małeccy założyli w Ełku Akademię Mazurską, szkołę przygotowującą młodzież do studiów w Królewcu celem wykonywania przez nią zawodu duchownego w ewangelickich parafiach Mazur. Działania te zaczęły przynosić pożądane skutki – pod koniec XVI w. w protokołach wizytacyjnych odnotowano tu 94 parafie, 69 pastorów i 25 diakonów.

 

50. Z drugiej ręki

 

51. Listy

 

53. Lektura dla gdańszczanina, dla Kaszuby. P.D.

 

54. Sławieński słownik biograficzny. Kazimierz Jaruszewski

 

54. Uciec z piekła. Andrzej Mestwin Fac

 

55. Kaszëbsczi tragiczny heroja? Daniel Kalinowski

 

57. Pamiętajmy o Żeromskim – piewcy morza. Jerzy Nacel

 

Niedawno, bo 14 października minęła 150. rocznica urodzin polskiego prozaika, publicysty i dramaturga, pierwszego prezesa polskiego PEN Clubu, „sumienia polskiej literatury” – Stefana Żeromskiego. Urodził się na ziemi kieleckiej, którą uwiecznił w swojej twórczości. Jest autorem takich powieści, jak: Popioły, Ludzie bezdomni czy Przedwiośnie. Kiedy zmarł 20 listopada 1925 roku, nasz noblista Władysław Reymont napisał: „Strata to polskiej literatury niezastąpiona”.

Pod koniec swojego twórczego życia był ściśle związany z polskim wybrzeżem, z tym skrawkiem kaszubsko-pomorskiej ziemi, której poświęcił wiele pięknych kart swojej bogatej twórczości, zwłaszcza w powieści Wiatr od morza. Interesował się życiem tutejszych mieszkańców oraz tych, którzy budowali miasto Gdynię i gdyński port.

 

59. Pusta noc w Kanadzie. Aleksandra Kurowska-Susdorf

W 2014 roku Kaszubi kanadyjscy odtworzyli rytuał pustej nocy, dając tym samym wyraz swojej ogromnej miłości i szacunku do kultury przodków.

Pierwsi kaszubscy emigranci przybyli do Kanady w roku 1858. Pochodzili głównie z południa Kaszub: z Lipusza, Wiela, Leśna, Parchowa. Kiedy przybyli do portu w Quebecu, agenci kolonii brytyjskich wysłali ich na zachód od Canadian Pacific Railway, niedaleko Renfrew. Większość emigrantów osiedliła się wzdłuż nowo wytyczonego traktu Opeongo. W 1864 roku znaczna grupa Kaszubów zamieszkała w Barry’s Bay – okolice Wilna (dawniej nazywanego Princetown). Zaoferowano im w puszczy, w trudno dostępnym, kamienistym terenie, darmowe działki leśne o powierzchni 100 akrów (40 ha), które sami musieli wykarczować. W następnych latach napływały kolejne fale osadników z Pomorza i innych regionów Polski, przede wszystkim z Galicji, ulegając często kaszubizacji. Według J.L. Perkowskiego ostatni emigranci kaszubscy przybyli w 1898 roku i osiedlili się w Webster (Massachusetts), lecz 40 rodzin spośród nich przeniosło się do Paugh Lake, na północ od Barry’s Bay.

62. Klëka

67. Pò czim pòznac artistã. Tómk Fópka

Są midzë nama. Wësôczi i czësto letkò òd zemi òdrosłi. Z głową w blónach abò wëżi nich. Pewno barżi zmiarti jak pãkati. A kòżdi z nich jinaczi sã òd drëdżich. Bò chce bëc jiny. Bò je ARTISTĄ.

Po czim taczégò pòznac? Po jinoscë prawie. I colemało mòckò chce, żebë na niegò zdrzec, słëchac a òpasowac. Artista żëje pro publico bono. Dlô lëdzy. Bez nich nick nie znaczi, jak nen chłop z kaszëbsczi rzeklënë, co to nie tobaczi. Wëszczérzôta sã, że pro i tak dali jesc mù nie dô? Prôwdzëwi artista nie mësli ò czims tak mało znaczącym, jak jedzenié, picé, spanié itd. Òn przemiszlô ò swim kùńszce, a całô reszta je mni wôrtnô jak mëszé bòbczi w kòmòrze. A artista wiele mësli. Ò tim a nym, czasã ò nym a tim, czej ni mô głowë do mëszleniô. Wszëtkò mòże gò pòdskacëc do ùtwórstwa.

 

68. Pëlckòwsczi meloman. Rómk Drzéżdżónk

 

Nie ùwierzita, ale lëdze ò naju z brifką gôdają, że ma dwaji jesma za sobą! Jo, jo, jô wiém, że më w ti lilapëtlëwi Ùnie jesmë, ne wszëtczé genderë i cos tam tegò ten, ale rôz a dobrze rzekã: NIÉ! To nie je prôwda. Kò jô na niegò łaszczëwim òkã nie zdrzã, a òn do mie nijak nie cknie.

Nie ùwierzita, ale tuwò, w nym najim barabónowatim Pëlckòwie, żëją téż snôżé ë pëszné białczi a dzéwczãta. Na nie jo, na nie ma z brifką rôd sã przëzdrzimë – na szasym, w krómie czë w zdrzélnikù. Òsoblëwie slédnym czasã nëch najich pëlckòwsczich dzéwczãtków je w telewizorze corôzka wicy widzec. A jak òne spiéwają!

Numer wydano dzięki dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji oraz Samorządu Województwa Pomorskiego.

Dofinansowano ze środków Miasta Gdańska

Joomla Templates - by Joomlage.com